wtorek, 18 listopada 2014

Akcja "pielęgnacja bez chemii" - domowe sposoby, które pomogły mi w walce z trądzikiem


Moi mili! Tak jak obiecałam, tak też uczyniłam i zebrałam dla Was wszystkie naturalne metody jakimi traktowałam moją cerę trądzikową przez ostatnie pół roku. Wspominałam, że odstawiłam wtedy praktycznie wszystkie drogeryjne kosmetyki. Dziś Wam co nieco poopowiadam, co i jak podziałało.

! Nie stosowałam oczywiście wszystkich metod naraz, dawałam każdemu preparatowi przynajmniej miesiąc na działanie.


! Jeszcze tak dla formalności wspomnę, że każda cera jest indywidualna i to co u mnie podziałało, u Was może okazać się niewypałem. Nowe sposoby pielęgnacji wprowadzajcie pojedynczo, stopniowo, żeby w razie jakiejś alergii lub innej złej reakcji, wiedzieć co ją spowodowało. Obserwujcie swoją skórę :)



! I już ostatni apel, zanim przejdziemy do rzeczy: zanim zaczniecie walkę z trądzikiem zbadajcie poziom hormonów. Problem może leżeć głębiej, a Wy będziecie tylko walczyć z wiatrakami.



Najlepsze maseczki na trądzik:




  • spirulina (algi morskie) - kolejność nieprzypadkowa. Spirulina to moje odkrycie tego roku. Nakładam z samą wodą lub z dodatkiem olejku arganowego - wtedy to już w ogóle szał. Efekt: skóra jak nowa. Spirulinę zamawiałam na ZróbSobieKrem - opakowanie 10 g wystarczyło na kilka porządnych maseczek, więc dosyć ekonomicznie.
  • drożdże - z mlekiem lub wodą: klasyka, więc chyba nic więcej nie muszę dodawać;)
  • kurkuma - dołączyła niedawno i bardzo sobie chwalę - niepozorna przyprawka, która wspaniale radzi sobie z trądzikiem, zalecałabym jednak robić maseczkę wieczorem, albo kiedy nie spodziewamy się danego dnia już nigdzie wychodzić, bo twarz na jakiś czas zostaje żółta...ale efekt to rekompensuje!
Inne, również pomocne:
  • aspiryna - nie do końca naturalny sposób, ale dobrze działa: rozgniatam 3 tabletki z jogurtem naturalnym lub greckim - świetnie rozjaśnia cerę, gasi pryszcze - można także punktowo stosować na wypryski.
  • płatki owsiane - z miodem i sokiem z cytryny na 10 minut: skóra rozjaśniona, oczyszczona, nawilżona.
  • soda oczyszczona - z jogurtem naturalnym/greckim lub z bananem na 10 minut, świetnie rozjaśnia, wygładza, oczyszcza cerę.
Maseczek się akurat nazbierało, bo stosuję większość z nich od lat i do każdej z nich wracam raz na ruski rok;)

Toniki:


  • tonik z babki lancetowatej - pisałam o nim tutaj klik
  • tonik cytrynowo-pietruszkowy - mój ulubieniec. W takiej kombinacji ale także solo: sama woda z cytryną lub natką pietruszki. Świetnie rozjaśnia i wygładza cerę, dlatego polecam na zaczerwienienia i przebarwienia. Toniku z pietruszki używa moja mama na zaczerwienione oczy, i świetnie działa, to tak przy okazji;)
  • tonik z czystka - stosuję od niedawna, więc rzetelnie dopiero o tym napiszę za jakiś czas, ale podobno też dobry na trądzik. Ziele czystka staram się jeszcze pić, ale opornie idzie, bo mi nie smakuje...



Peelingi:
Kawa, kawa i jeszcze raz kawa! Nie zamienię na żaden inny. Świetnie wygładza i usuwa martwy naskórek. Fusy mieszam z wybranym olejem - przy okazji porcja nawilżenia. Oczywiście nie jest to sposób najdelikatniejszy - mi akurat służy, ale próbujcie ostrożnie. 


Do mycia twarzy:

  • mydło alep z olejem z czarnuszki - nawilżające mydełko polecane alergikom i osobom z różnymi problemami skórnymi. Faktycznie pomogło i na krostki i na przesuszone policzki - szczególnie przez pierwszy miesiąc używania, twarz była bardzo gładka i oczyszczona. Bardzo wydajne - praktycznie na pół roku mała kosteczka wystarczyła. Mam jednak wrażenie, że tylko na początku stosowania był efekt wow, a potem już nic nie robiło. Może pół roku to za długo i cera się przyzwyczaiła? Polecicie jakieś nowe mydełko do twarzy?
źródło
Mydła aleppo zaczęłam też używać do mycia całego ciała i od tamtej pory nie mam problemów z pokrzywką i podrażnieniami. 


Na twarz nakładałam:
  • olej arganowy - na dzień pod makijaż kropelka zamiast kremu (kremy wszystkie odstawiłam), czasem na noc - wtedy budziłam się z cudowną cerą,wszystko przygaszone, ale z własnych obserwacji wynoszę, że codzienne nakładanie olejku na noc na twarz nie zdaje egzaminu, więc co 2-3 dni nie nakładam na noc nic i daję skórze odetchnąć;)
  • olej z krokosza barwierskiego - też używałam na noc, gdy miałam spore problemy z trądzikiem, rano cera była znacznie jaśniejsza, gładka, krostki uspokojone - stawiam go na równi z olejem arganowym. I tak samo - nie codziennie, a od czasu do czasu.
  • olej kokosowy - nałożyłam na twarz tylko dwa razy, ale dla mnie okazał się zbyt zapychający. Stosuję go za to z powodzeniem na włosy.
  • żel aloesowy GorVita - cudo, które dopiero testuję od niedawna, więc napisze o nim za jakiś czas. Sporo naczytałam się u Was o cudownych właściwościach aloesu i postanowiłam spróbować;) Zrobiłam zdjęcia policzków przed rozpoczęciem stosowania i ciekawa jestem czy poradzi coś na potrądzikowe przebarwienia.







Od tygodnia: tonik z ziela czystka z kilkoma kroplami olejku z drzewa herbacianego + żel aloesowy GorVita - jak na razie jestem zachwycona, ale jeszcze za wcześnie na wiwaty;) Pokazywałam Wam lawendowy krem, który ostatnio zrobiłam z zamysłem stosowania na twarz, ale tak się złożyło, że następnego dnia znalazłam w zielarni ten zachwalany żel GorVita. Nie chcę stosować zbyt wielu substancji naraz, jak mówiłam, więc z zapałem testuję aloes, bo nie mogę się oprzeć po tym, co się o nim naczytałam. Lawendowy kremik pięknie się "przegryzł" i dopiero dzień po zrobieniu zaczął mocno pachnieć lawendą, a że świetnie nawilża to smaruję nim ręce i stopy i powiem Wam, że działa genialnie - skóra miękka i nawilżona:)


Na pryszcze punktowo:

  • aspiryna - czyli znów nienaturalnie, ale skutecznie: punktowo rozkruszona tabletka z małą ilością wody na 10 minut, świetnie gasi większość ropnych niespodzianek.
  • tormentiol - klasyk z tlenkiem cynku;)
  • tonik z liścia laurowego - świetnie goi pryszcze, ale lepiej stosować punktowo, bo może przesuszać.
  • olejek z drzewa herbacianego lub lawendowy - patyczkiem higienicznym punktowo na ropne pryszcze, oba olejki pomagają na trądzik.
Nie naturalnie, ale pomocnie.


Od wewnątrz:

  • drożdże - taaak, piłam rozpuszczone we wrzątku drożdże jak każda maniaczka zapuszczająca włosy;) faktycznie bardzo urosły, przestały wypadać, były błyszczące, a przy okazji cera się oczyściła (na początku możemy mieć wysyp, choć u mnie raczej delikatnie przeszło) i po miesiącu była praktycznie bez jednej krostki. W końcu taki drożdżowy napój to solidna dawka witamin z grupy B i cynku. No i jeszcze jeden plus - mocne, zdrowe paznokcie:) W moim odczuciu taka kuracja to jeden z lepszych zabiegów "kosmetycznych" jaki możemy sobie zrobić;)
  • cynk - w tabletkach, oczywiście nie w trakcie kuracji drożdżowej.
Makijaż


W zapomnienie odeszły podkłady i pudry znanych koncernów kosmetycznych, zawierające parabeny, talk czy olej mineralny (parafina). Dużo czytałam, analizowałam składy i zdecydowałam się na podkład mineralny z Annabelle Minerals. Skład prosty i całkiem zacny: mika, dwutlenek tytanu, tlenek cynku, tlenek żelaza, ultramaryna. Więcej o nim niebawem :)


Uff, chyba to wszystko. Mogłam coś pominąć, ale jeśli tak się stało to widocznie sposób był niegodny uwagi;) 
A Wy jak walczycie z trądzikiem? Korzystacie z takich naturalnych rozwiązań?


pozdr, Ania

34 komentarze:

  1. Ja nie mam trądziku ale maseczkę spirulinową uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spirulina jest uniwersalna - odpowiednia dla każdej cery w każdym wieku :)

      Usuń
  2. Ja nie mam problemów z wypryskami, ale doceniam maseczkę drożdżową i peeling z płatków owsanych :) a korzystałaś z glinek? dla mnie to podstawa, uwielbiam glinkowe maseczki <3 ten żel aloesowy chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowałam zieloną glinkę, ale dawno, później jakoś o niej zapomniałam...a faktycznie była świetna, dzięki, że mi przypomniałaś:)

      Usuń
  3. Też używam podkładu Annabelle Minerals :)
    Fajna, rzetelna notka. Widać, że testowałaś już wiele sposobów na trądzik. A czy oleje nie zatykają Ci porów skóry? Z racji tego, że są takie tłuste, mam od dawna opory przed kładzeniem ich na twarz, chociaż już nieraz to planowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, zależy jak je nakładam. Staram się, żeby to były tylko 2-3 kropelki, wtedy się dobrze wchłaniają, nie zostawiają tłustej warstwy i nie zapychają. Ale kiedy dopiero zaczynałam zastępować kremy olejkami, popełniałam głupi grzech nadgorliwości i kładłam za dużo i za często.
      Może spróbuj dobrać jakiś lekki nie zapychający olej do typu swojej cery? Metodą prób i błędów:)

      Usuń
    2. Ja tak kiedyś nakładałam na włosy: masę oleju, której potem nie mogłam domyć. Teraz już wiem, że trzeba odrobinę... Jak człowiek starszy, to i widać mądrzejszy ;)
      To spróbuję z tym olejkiem, może arganowym na początek :)

      Usuń
  4. Na prawdę świetne sposoby, muszę kilka z nich wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musze wyprobowac sposobu z kurkumą. Czesto na tradzik uzywam tez maść cynkową :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tego co tu podałaś robię sporo rzeczy :) Recenzję olejku z krokosza znajdziesz u mnie nawet na blogu :) Dodatkowo lubię nakładać także glinkę zieloną na twarz :) Nawet kosmetyki z najwyższej półki nie pomogą tak jak naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, bo już po wcześniejszych Twoich komentarzach i postach zauważyłam, że mamy trochę podobnych metod;) glinkę zieloną też dawno, dawno stosowałam, dobra była:)
      Tak samo myślę Gosia, że nie ma co przepłacać za jakieś cudowne kremy, skoro mamy tyle dobrego chociażby we własnej kuchni;)

      Usuń
  7. chyba zrobie tonik cytryna i pietruszka:):) i ten laurowy mnie tez zainteresował!

    OdpowiedzUsuń
  8. od marca działam podobnymi metodami co Ty, z tym, że moja cera po odstawieniu chemii najpierw stawała się coraz lepsza a potem dostałam paskudnej wysypki, dziś myślę, że w ten sposób się oczyszczała, po latach chemii... żyworódka i galaretka aloesowa uratowały mi życie, teraz jest o niebo lepiej ;] chyba sprawdzę jeszcze raz Anabelle, na razie mam Amilie minerałki i spirulinę, jeszcze jej nie próbowałam, kurkumę uwielbiam :) pozdrawiam i prosże więcej takich wpisów ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że się poprawiło, o żyworódce też słyszałam dobre rzeczy, ale na razie aloesowi daję pokazać co potrafi:) pozdrawiam, a takich wpisów rzecz jasna będzie więcej bo temat jest mi bliski;)

      Usuń
  9. Czekam na efekty po czystku. Namawiam do picia, również chętnie poczytam :D U mnie na trądzik ( i na żołąd ;) niesamowity wpływ miało odstawienie mleka krowiego. Pozytywny, ma się rozumieć. Pozdrawiam, gładkiego buziaka życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co ulegam i parzę sobie czarną herbatkę, co zrobię, jak uwielbiam. Ale postaram się sięgać po czystek :D pozdr i też gładkiego buziaka! :)

      Usuń
  10. Muszę wrócić do toniku pietruszkowego, bardzo go lubiłam. Czaję się też na żel aloesowy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Post idealny dla mnie...
    Ja najczęściej używam pasty do zębów, sudokremu albo maści Tribiotic.. Chociaż żel GorVita też stosuję od niedawna i podoba mi się jego łagodzące działanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, i sudokrem i tribiotic stosowałam, ale akurat nie na trądzik:) którąś z tych maści zawsze warto w domu mieć, świetnie przyspieszają gojenie;)

      Usuń
  12. u mnie olej kokosowy równiez sprawdza się na włosy i na dłonie, sa po nim pięknie nawilżone przez długi czas no i nie mam juz problemu ze suchymi skórkami

    OdpowiedzUsuń
  13. Tormentiol - mój wybawca <3 Chociaż odkąd się skończył nie stosuję nic punktowo... Będę musiała skoczyć do apteki przy najbliższej okazji.

    U mnie świetnie się sprawdził tonik z octu jabłkowego i olej z orzechów włoskich - używam go podobnie jak ty oleje ale ja używam jeszcze kremu :)

    O dziwo, nie polubiłam się z algami :(

    OdpowiedzUsuń
  14. o uwielbiam spirulinę. właśnie ona pomaga mi przy trądziku ;)
    ps. super blog, cieszę się że znalazłam kolejny o naturalnej pielęgnacji :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, fajnie, że napisałaś to i ja trafiłam do Ciebie! A masz tam bardzo ciekawe rzeczy :)

      Usuń
    2. dzięki :) Teraz to bardzo się cieszę że na Ciebie trafiłam bo znalazłam blogerkę co chociaż w jakimś stopniu ma podobne zainteresowania do mnie :)) Ja też kocham fotografię (dopiero w tym tygodniu kupiłam wreszcie mój wymarzony pierwszy w miarę profesjonalny aparat, więc dopiero teraz zaczną się i u mnie lepszej jakości zdjęcia pojawiać) to moja wielka pasja, a muszę przyznać że twoje zdjęcia są super (po za tematyką to takie blogi przyciągają moją uwagę) no i że właśnie interesujesz się naturalną pielęgnacją i to nie tylko od zewnątrz to już w ogóle super :) W gąszczu blogów zachwalającymi chemie to cud :))))
      Ale się napisałam :P pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Mam jakąś wewnętrzną blokadę przed użyciem kurkumy w formie maseczki... Ten odcień żółtego szczególnie mnie zniechęcał, ale jeśli sobie zachwalasz, to czas najwyższy się przełamać ;)
    P.S. Świetny blog o naturalnej pielęgnacji, którą uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pamiętaj Mała Mi - twarz na jakiś czas pozostaje żółta! Spróbować nie zaszkodzi,wiele dziewczyn sobie kurkumę chwali a koszt takiej maseczki to grosze;)
      Ps: dzięki! :)

      Usuń
  16. A próbowałaś maseczek z glinek - zielonej, czarnej i innych kolorów tęczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowałam zieloną glinkę kilka lat temu, też dobra była:)

      Usuń
  17. nalewka z kitu pszczelego:)

    OdpowiedzUsuń
  18. nice and interesting article, thanks for sharing, greeting healthy always shops of Indonesian herbal zahra Obat Panu Di Apotik Yang Ampuh

    OdpowiedzUsuń
  19. właśnie przechodzę małymi krokami na naturalną pielęgnację :)
    przekalkulowałam, że to co wydawałam na kosmetyki pielęgnacyjne, drogeryjne to wydam na naturalną pielęgnację :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A drożdże pod jaką postacią kupiłaś i gdzie?

    OdpowiedzUsuń
  21. a czy ta kuracja sprawdzi się na trądzik zaskórnikowy?

    OdpowiedzUsuń