niedziela, 16 listopada 2014

Apel do osób z trądzikiem - mniej znaczy więcej!


Moi drodzy, ci z Was, którzy borykają się z trądzikiem, zdają sobie pewnie sprawę, jaki to temat rzeka. Media zalewają nas kolejnymi cudownymi specyfikami, panie w reklamach się uśmiechają, bo innowacyjny żel pomógł im pozbyć się niedoskonałości. Od dobrych kilku lat mam problemy z cerą i też już tego wszystkiego tyle stosowałam, że hohoho. Aż pewnego razu zdałam sobie sprawę, że nie tędy droga. Tej wiosny odstawiłam praktycznie wszystkie kosmetyki drogeryjne i postawiłam na naturalną pielęgnację. I nie żałuję. Chciałabym podzielić się z Wami pewną refleksją...

Moja główna uwaga - nie przesadzać z kosmetykami! Wiadomo, producenci chcą nam jak najwięcej sprzedać, dlatego bombarduje się nas cały czas nowościami i kusi, żeby kupić i spróbować. Błąd jaki często popełniamy to stosowanie zbyt wielu kosmetyków na raz, zamiast cierpliwie dać jednemu preparatowi czas na działanie. Albo właśnie przedwczesne odstawianie i zastępowanie innym. A na efekt trzeba poczekać - nie inaczej jest w przypadku stosowania naturalnych metod.

Teraz sami przed sobą się przyznajcie, ile różnych kosmetyków kładziecie na swoją twarz w przeciągu tygodnia i zerknijcie jeszcze na składy - ile to łącznie przeróżnych substancji! A żadna z nich nie jest obojętna dla naszej skóry, i organizmu jako całości. Pamiętajcie - mniej znaczy więcej. Atakujemy cerę tyloma składnikami, a ona się broni i świruje.

Idąc tym tropem, zaczęłam interesować się składami, aż doszłam do wniosku, że wszystko to, co do tej pory stosowałam najlepiej będzie odstawić. Miałam wtedy taki żel jaskrawopomarańczowy do mycia twarzy (Garnier Czysta Skóra Fruit Energy bodajże...) i przeanalizowałam co tam jest napchane. Wniosek: sama chemia i gdzieś daleko w tyle ekstrakty z owoców.
Kremik do twarzy - różowiutki jak kisielek, pachnący, coś od Essence. I znów skład poszedł pod lupę. Złapałam się za głowę!

Wyrzuciłam te buble i zaczęłam większość kosmetyków robić sama - toniki, kremy, maseczki, peelingi. Plusów jest kilka. Jeden bardzo istotny jest taki, że zaoszczędziłam sporo kasy :D Ale przede wszystkim cerę mam w znacznie lepszym stanie - choć idealnie jeszcze nie jest, ale to już nie tylko od pielęgnacji zależy, ale też od diety, trybu życia, i te pe.

Oczywiście nie nawołuję Was do wyrzucenia wszystkich kosmetyków. Niektóre znajome używają tego całkiem sporo, a problemów z cerą nie mają. U mnie akurat te wszystkie żele i duperele strasznie wysuszały skórę, i po chwilowej poprawie jej stan znów się pogarszał. Błędne koło. Dlatego ja dziś z apelem do osób z problemami trądzikowymi wszelkiej maści - przyjrzyjcie się dokładnie temu co stosujecie i czy faktycznie przynosi to obiecany skutek. Przemyślcie swoją pielęgnację, weźcie pod uwagę ile i jakich składników zawierają Wasze kosmetyki do twarzy. Może pora na zmianę taktyki?


Zainteresowanych zapraszam na kolejnego posta - będzie tego całkiem sporo, ale postaram się ogarnąć wszystkie naturalne sposoby, które stosowałam przez ostatnie pół roku i opisać Wam jak się u mnie sprawdziły. Bateria do aparatu już się ładuje, notatki fruwają w powietrzu:) 

Za dni parę...zapraszam!


Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie na ten temat. Ile kosmetyków do twarzy aktualnie stosujecie? Spowiadać się!

Pozdrawiam Was ciepło :)
Ann

32 komentarze:

  1. ja nie mam trądziku ale pamietam że drożdże i herbatka z bratka mi pomagały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obydwa sposoby stosowałam, więc potwierdzam - działają!

      Usuń
  2. Ja używam kremu na noc, toniku i żelu do mycia twarzy z jednej serii (Ziaja, liście manuka), a na noc stosuję również krem z Ziaji jednak z innej serii. Dodatkowo co jakiś czas nakładam na twarz czysty olejek arganowy. Wydaje mi się, że jest to taka podstawa i więcej nie potrzebuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem fajnie :) no i używając rano kosmetyków z jednej serii pozwalasz faktycznie zadziałać danej substancji aktywnej, a nie każdy kosmetyk z innej bajki - jak ja miałam kiedyś w zwyczaju hehe;) olejek arganowy też nakładam na twarz od czas do czasu, uwielbiam:)

      Usuń
    2. Też kiedyś miałam każdy kosmetyk z innej bajki :P Teraz mam jedną serię i w końcu działa :)

      Usuń
  3. u mnie w leczeniu trądziku nie sprawdzał się żadne Under 20 i tym podobne tylko dobre produkty apteczne...ale na szczęście z wiekiem ten problem mnie juz nie dotyczy...ufff :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie działa cuda krem La Roche-Posay Effeclar Duo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja walczyłam z tradzikiem 10 lat i moge smiało napisac ze stosowałam wszystko nawet byłam u pewnej Chinki i zioła chinskie i masci stosowałam , a wyleczyłam się niestety dopiero zażywając retinoidy:( i efekt juz sie super utrzymuje 3 lata + naturalne kosmetyki samorobione:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też już z 10 lat to trwa... Słyszałam sporo o retinoidach, ale póki co wierzę, że naturalne metody, odstawienie chemii i większa dbałość o dietę pomogą;)

      Usuń
  6. ja też jako nastolatka męczyłam się kilka lat z trądzikiem, dalej mimo dojrzałego wieku moja cera nie jest idealna, to samo ma teraz moja córka, więc chętnie poczytamy jak w sposób naturalny pozbyć się tych wstrętnych niedoskonałości. Stosuję sporo kosmetyków, myślę że teraz poprawiła się moja cera po Sesdermie Azelac-Ru, wcześniej była to seria kwasów u kosmetyczki( naprawdę miałam spokój przez kilka lat). Czekam z niecierpliwością na twój post;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja już nastolatką też nie jestem, a jednak wciąż się pojawiają krostki. Zapraszam zatem i Ciebie i córę, może akurat coś Wam przypadnie do gustu :)

      Usuń
  7. Masz rację. Jednak ja bym do tego dodała jeszcze: dziewczyny, badajcie hormony. U mnie szalały i dlatego miałam problemy z trądzikiem. Mimo wszystko kosmetyki drogeryjne częściej szkodzą cerze niż ją leczą, więc jak najbardziej podpisuję się pod Twoim postem :)
    PS. Już można mnie obserwować, podziałałam i się udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga, dziękuję, na pewno wspomnę o badaniu hormonów w kolejnym poście :) to lecę Cię zaobserwować! :)

      Usuń
  8. no niestety, ja ciągle nie mogę się z tym uporać chociaż teraz jest już w miarę dobrze :) U mnie to niestety wina złych hormonów.
    pozdrawiam
    creativamente.
    creativamente-o-sztuce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny post, zgadzam się w 100% z Tobą, też ok. marca rzuciłam cała chemię jaką stosowałam i jest o wiele lepiej choć jeszcze nie wygrałam z niedoskonałościami do końca... moi ulubieńcy to aloes od zewnątrz i wewnątrz, kurkuma boska na przebarwienia, olejek z drzewa herbacianego punktowo i podkłady mineralne, teraz Amilie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że i u Ciebie się poprawiło :) tak jest zresztą u większości osób,które przechodzą na "naturalną stronę mocy" . Kurczę, już mam zarys tego posta ze sposobami stosowanymi przeze mnie i jest tam wszystko co wymieniłaś ! :D wiesz, co dobre :D

      Usuń
    2. no jasne, Ty też ;] tylko pluję sobie w brodę, że przez tyle lat na to nie wpadłam ;p przez 10lat się męczyłam z trądzikiem i to wrednym ;/

      Usuń
  10. Oj wiele stosuję. Ale w pewnym wieku już po prostu trzeba. Chociaż już mam swoje lata to nadal od czasu do czasu coś mi wyskoczy na twarzy. Ale wtedy odstawiam ser, słodycze i ostre przyprawy i wszystko wraca do normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja Eva, ale zawsze możemy świadomie wybierać i zamiast jakiegoś 'chemicznego' żelu lub kremu wybrać naturalny produkt;) mamy zresztą coraz większy wybór naturalnych produktów, co mnie niezmiernie cieszy;)

      Usuń
  11. Oj tak, samodzielne kręcenie kosmetyków uratowało moją twarz - wrażliwą, naczynkową, teraz lekko mieszaną ;) Wcześniej niemalże wszystko drogeryjne mnie podrażniało niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kolejnym dowodem na to, że chemia problematycznym cerom nie służy;) moja mama ma właśnie cerę naczynkową i wrażliwą i też ją zaraziłam pielęgnacją naturalną;)

      Usuń
  12. ja z twarzą praktycznie nigdy nie miałąm problemów :) Może to własnie daltego, że nigdy nie kładłam tony drogeryjnych produktów jak to robią niektórzy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się z Tobą w 100 %. Nigdy nie miałam problemów z cerą , dopóki nie zaczęłam testowania masy różnych kosmetyków...no i się doigrałam :/
    Od jakiegoś czasu używam tylko tych , które polubiły się z moją buzią i dają widoczne efekty :)
    Grunt to umiar :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, najgorsze to wpaść w pułapkę testowania...:)

      Usuń
  14. Problemy z cerą można mieć w różnym wieku,niekoniecznie jako nastolatka,ja będąc nastolatką nie miałam problemów,obecnie w wieku średnim mam cerę zaliczaną do naczyńkowych i bardzo wrażliwych,też sięgam po naturalne kosmetyki,kremy raczej z apteki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja zdecydowanie lubię kosmetyki domowe. W charakterze tonika bardzo dobrze sprawdza się u mnie zielona herbata :) Im prostszy skład kosmetyków tym lepiej! Mam nadzieję, że dojdę do takiego etapu, że większość drogeryjnych kosmetyków zastąpię tymi robionymi w domu :) Pozdrawiam:)
    sztukapielegnacji.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonik z zielonej herbaty fajna sprawa:) widzisz, to zmierzamy w tym samym kierunku:)

      Usuń
  16. U mnie już samo ograniczenie kosmetyków dało dobre rezultaty, więc póki co, nacieszę się takim stanem rzeczy. Po wykończeniu zapasów kosmetyków chętnie zrobię sobie jakiś krem i porównam ze sklepowymi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. zgadzam się z 100%. trzeba dać skórze troche odpocząć, a sama dojdzie do równowagi. przede wszystkim nawilżać, a nie wysuszać alkoholami itp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wysuszanie cery trądzikowej zamiast nawilżania jej to chyba najczęstszy błąd;)

      Usuń
  18. świetnie napisane :) pozdrawiam

    http://nikoladrozdzi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń