czwartek, 13 listopada 2014

Kręcimy krem lawendowy - domowy krem do cery mieszanej ze skłonnościami do trądziku



Hej ho, kręciłam chwilę temu koniczynowy krem dla mamy ->  klik (który bardzo sobie chwali, mówiąc w nawiasie), a teraz postanowiłam skomponować coś odpowiedniego dla potrzeb mojej cery - nawilżyć i zadziałać przeciwtrądzikowo. Sporo czytałam i myślałam nad recepturą i doszłam do wniosku, że lawenda i olej ze słodkich migdałów sprawdzą się idealnie przy cerze mieszanej.


Potrzebne nam:
  • łyżeczka suszonych kwiatów lawendy
  • 1/4 szkl. wrzątku
  • łyżka euceryny
  • łyżeczka gliceryny
  • łyżka oleju ze słodkich migdałów
Zaczynamy:)


1. Lawendę zalewamy wrzątkiem na 20 minut. Po tym czasie napar odcedzamy i odstawiamy do przestygnięcia. 





Wybór lawendy, jak już wspomniałam, nie jest przypadkowy. Znajdziemy ją w wielu kosmetykach przeciwtrądzikowych. Dzięki niej krem zadziała na skórę oczyszczająco, poprawi jej ukrwienie, wspomoże leczenie trądziku. Cała moc tkwi w jej kwiatach, które zawierają sporo olejku eterycznego bogatego w cenne składniki i związki mineralne. Lawendę firmy Kawon nabyłam w sklepie zielarskim - za jakieś 3 zł dostajemy jej 50 g.







2. Jako "bazy" użyłam gliceryny z euceryną - wrzuciłam je do moździerza, dolałam olej ze słodkich migdałów i zmieszałam wszystko dokładnie. Gliceryna i euceryna nawilżą, natłuszczą skórę, i zatrzymają wodę w jej głębszych warstwach. Z kolei olej ze słodkich migdałów to 'złote cudo': zawiera kwas oleinowy, linolowy oraz szereg witamin:  A, B1, B2, B6, D i E. Wspaniale nawilża i koi cerę suchą, podrażnioną, alergiczną. 





3. Następnie tak samo jak i poprzednim razem, czyli pomału, po łyżce, dodałam napar z lawendy, ucierając każdą jego porcję tak długo, aż składniki dokładnie się złączyły. 



Drodzy Państwo, krem gotowy. Konsystencja wyszła całkiem fajna. Przekładamy do wyparzonego pojemniczka i przechowujemy w lodówce. 


Chciałabym obliczyć jaki jest koszt zrobienia takiego kremu, ale wymagałoby to skomplikowanych obliczeń (ile kosztuje łyżka oleju, łyżeczka lawendy itd). Jak się pewnie domyślacie, będą to groszowe sprawy, na pewno nie przekroczymy 5 złotych. Tym ekonomiczniej, że wszystkie produkty miałam "na stanie" i niczego nie musiałam kupować specjalnie.


Tak się prezentuje gotowy krem :)

Kto kręci samodzielnie kremy? Łapy do górrry :)
buziaki, Ania

26 komentarzy:

  1. Muszę sama ukręcić taki krem z Twojego przepisu :D Czekam na coś mega nawilżającego dla wysuszonej skóry :) Bardzo podobają mi się takie wpisy - lista składników, wykonanie krok po kroku i piękne zdjęcia ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aga, coś nawilżającego też się na pewno pojawi, dopiero się rozkręcam z tym kręceniem!:D

      Usuń
  2. Nie lubię się tak bawić, ale lubię kremy lawendowe dlatego bardzo częsta wracam do lawendowego kremu Fitomed ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tam się boję że eurycyna mnie zapcha:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego obawiam ale próbuję ;) najwyżej odstawię;)

      Usuń
    2. no bo podobno nie każdego to samo zapycha:) powodzenia

      Usuń
  4. ale mam ochotę ukręcić sobie takie cudo, jak tylko znajdę czas to czemu nie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam cerę suchą, ale podeślę link mojej przyjaciółce. Dla niej ten krem powinien być idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat jej podejdzie ;) a za nawilżający do suchej cery też się pewnie zabiorę w przyszłości ;)

      Usuń
  6. Ja mam cerę mieszaną, w kierunku tłustej. Również często kręcę sobie własne kremy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie robiłam własnego kremu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może spróbuj kiedyś, to na prawdę fajna sprawa ;)

      Usuń
  8. Mam właśnie cerę mieszaną, więc chętnie bym przetestowała taki kremik, może kiedyś sama go zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadal jestem pod wrażeniem Twoich zdolności :) A tak przy okazji to uwielbiam lawendę :) Zasadziłam ją u siebie w ogródku także latem pachnie mi pod oknem <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki śliczne Gosia :) też bardzo lubię zapach lawendy, chyba muszę i ja zasadzić :D

      Usuń
  10. Zrobiłaś to tak przejrzyście, że aż naszła mnie ochota na taki krem :) Muszę tylko skombinować składniki, bo mam tylko olej z migdałów :P
    Co do Twojego postu u mnie: bardzo dziękuję :) Bardzo bym chciała zrobić gadżet obserwatorów, ale blog jest przypisany do mojego prywatnego profilu G+. Czy wiesz może, czy jeśli stworzę nowy profil G+, to będę mogła przypisać już istniejący blog właśnie do niego?
    PS2. Mamy naprawdę sporo wspólnego - ja też dopiero od niedawna (jakieś 3 lata) pożegnałam się z trądzikiem (byle na zawsze!) :) Próbowałam wszystkiego, by go zwalczyć - przez wieeeeeeele lat. W końcu pomogła mi Izotretynoina. Jednak bardzo zniszczyła mi włosy i paznokcie - to i to dopiero od niedawna zaczęło się "odbudowywać"... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie niezmiernie, że Cię zainspirowałam, mam nadzieję, że Ci podejdzie kremik:) sama jeszcze nic nie jestem w stanie o nim powiedzieć po 3 dniach stosowania, ale nawilża fajnie. Zresztą mi może pasować, a Tobie nie - wiesz jak to jest;)
      Co do spraw technicznych, to niestety jestem zielona i nie dam rady Ci pomóc:( sama co chwilę mam tu jakieś problemy i wątpliwości, tak to jest jak technologia zawita pod strzechy :P
      Izotretynoinę to aż musiałam wygooglować, bo nie miałam pojęcia co to! Oby Ci się efekt utrzymał,a włosy i pazurki z Twoją wiedzą o pielęgnacji szybko się odbudują na pewno:) pozdrawiam!

      Usuń
  11. Prześliczne zdjęcie na początku posta! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. hm hm...tak sie zastanawiam ..:D jakim cudem połączyłaś ze sobą tłuszcz z wodą, jeśli nie dodałaś emulgatora?:D albo ja czegoś nie widzę :)
    i jak długo ucierałaś ten kremik?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że z zaciekawieniem ten komentarz przeczytałam, bo dopiero zaczynam z tymi kremami i mam jeszcze małą wiedzę na ten temat. :) nie dodałam emulgatora, bo szczerze mówiąc nie pomyslałam jakoś o tym, robiłam wcześniej krem nie wiem czy widziałaś (http://annemilia.blogspot.com/2014/11/krem-dla-mamy-krecimy-krem.html ) z przepisu z książki gdzie łączyło sie właśnie olej i napar bez emulgatora i w tym lawendowym kremie na tym bazowałam . :) I wiesz, faktycznie nie cały napar połączył się z resztą, odrobinę musiałam odlać, myślisz, że z emulgatorem połączyłyby się całkowicie wszystkie składniki? dziękuję za ten komentarz :)

      Usuń
    2. kremik dla mamy widziałam też :)
      Jak ja robiłam z emulgatorem (naturalnym - woskiem pszczelim) to też całe mi się nie połączyło, też troszkę odlewałam, ale to może dlatego, że nie ucierałam za długo :D
      Natomiast poczytałam coś w necie i w sumie znalazłam coś takiego, że gliceryna łączy się z tłuszczami (tworząc trójglicerydy). Jeśli jednak nie przyłączy trzech łańcuchów tłuszczowych - może przyłączyć np. 1 łańcuch tłuszczowy i 2 cząsteczki wody. Działa więc lekki emulgator :D A Ty dodawałaś glicerynę :)
      Natomiast konsystencja wyszła Ci genialna :) Az wypróbuję Twojego sposobu :D

      Usuń
    3. No proszę, ale wyszperałaś informacje! Śliczne dzięki, jesteś wielka! :D

      Usuń
  13. Kocham lawende :) a krem z niej zrobiony to dla mnie mistrzostwo swiata :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A zamiast euceryny co można dodać żeby zachować proporcje i emulgatorowosc! ?

    OdpowiedzUsuń