sobota, 31 stycznia 2015

Fotostyczeń




Czołem ludzie! Jak się dziś czujecie? Niskie ciśnienie daje się we znaki? Bo mi zdecydowanie... Brak motywacji do czegokolwiek. Resztkami silnej woli udało mi się zebrać parę zdjęć i sklecić styczniowy foto-post. Zapraszam:)




Co autorka miała na myśli? Sama nie wie. Ot, bawiła się cieniem.



W butelczynie po Perełce uwięziłam kilka gałązek suszonej lawendy. Nowy trend dekoratorski;D 




Zaczytane w tym miesiącu: "Mózg, umysł, świadomość" z serii Focusa, polecam wszystkim głodnym wiedzy o tym jak działa nasza łepetyna. "Misery" Stefka Kinga - wreszcie się za tą książkę zabrałam. Oglądałam wcześniej film, znacie?


Miło zaskoczyła mnie wygrana u Kosmeonautki. Ku mojemu zdziwieniu, najbardziej spodobał mi się żółty lakier:) teraz zrobię sobie żółty mani i będę współgrać ze ścianami w pokoju, o!




Żel aloesowy fajny jest, ale nie nawilża wystarczająco. Warunkami atmosferyczne, sezon grzewczy i mineralny podkład, który ma tendencję do siania przesuszu na buzi...musiałam uzbroić się w coś intensywniejszego. Padło na Sylveco, za miesiąc relacja;)




Nowości herbaciane - Yunnan mnie nieco zawiódł, w Rooibosie się zakochałam. 



Zabawy w makro z wdzięcznym obiektem zawsze w cenie. Tutaj - irys podarowany babci na dzień babci. Niestety do aparatu dostały się jakieś paprochy i trochę popsuły efekt...





Ten styczeń bardziej przypominał mi jesień niż zimę. Było szaro, buro i ponuro...
 ...aż do dziś - patrzę rano za okno, a tu biało! U Was też?A Wam jak minął styczeń? W następnym miesiącu postaram się o więcej zdjęć - ten nie obfitował w natchnienie. Do napis-ania, Ania :)

43 komentarze:

  1. U mnie już od kilku dni biało i ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Drewniane ludziki do 'pomagania' sobie w rysowaniu potrafią inspirować... mój - niewykorzystywany w założonym celu - znalazł swoje przeznaczenie jako jeden ze stojaków na biżuterię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł z tym stojakiem na biżuterię Wirginia:)
      Mi on służy jedynie jako model do zdjęć:)

      Usuń
  3. U mnie rokitnikowy z Sylveco czeka w kolejce aż zużyję obecnie stosowany krem. Mam nadzieję, że będzie fajny. Ja ostatnio herbatę rooibos piję hektolitrami. Polecam z Marks&Spencer. Świetna jakość, a do tego ze znaczkiem Fair Trade, co dla mnie jest istotne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu, sprawdzę tą herbatkę:) co do kremu to używam trzeci dzień i póki co jestem mega zadowolona, obyś i Ty była:)

      Usuń
  4. Kocham Stephena Kinga i można powiedzieć, że jestem maniaczką jego książek ;) Misery również czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne jest ostatnie zdjęcie i bardzo ładne kolory lakierów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcia 1,2 i ostatnie są świetne. Też lubię bawić się makro ;)
    Lubię oglądać Twoje zdjęcia ;)

    U mnie biało było w piątek (23.01) pieknie... ale już nie ma tylko chlap chlap...
    Jednak lepiej cieszyć się z tego co mamy ;)
    Mamy przejezdne drogi, nie jest ślisko, jest dość ciepło, mam dojazd na siłownie basen do klubu fitness ;) czego chcieć więcej ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi:) dobrze gadasz Ewa, jak zwykle zresztą, trzeba się cieszyć tym, co jest;)

      Usuń
  7. jak zwykle piekne zdjecia:Aniu)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że lakiery przypadły do gustu! Mi się strasznie podobał ten złoty, ale ogólnie wszystkie kolory takie cudne na odczarowanie tej szarówki :)

    A co do "Misery" to była to moja pierwsza książka Stephena Kinga, od której zaczęła się moja prawie piętnastoletnia mania na punkcie jego twórczości :) Ostatnio jakby lekko przygasła, ale i tak tę powieść uważam za definitywnie jedną z lepszych. No i nadaje się dla (bardzo przecież znacznej) grupy ludzi nie lubiących fantastyki, bo jest to klasyczny thriller bez nadnaturalnych wątków. A film też ścina krew w żyłach :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zawsze to więcej koloru przy tej szarówie:)
      To długa ta Twoja przygoda z Kingiem! Ja tylko kilka jego książek przeczytałam, a w przypadku "Misery" najpierw zobaczyłam film - ojj postać Annie Wilkes zagrana świetnie:)

      Usuń
    2. Mialam dokladnie tak samo misery byla moja pierwsza ksiazka kinga :)

      Usuń
  9. Zazdroszczę śniegu! U mnie był w tygodniu uwaga przez... pół dnia ;]
    Śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam bawić się makro ;)
    ps. jaki aparat/obiektyw używasz ? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat pentax k30, a obiektyw do niego zakładam SMC TAKUMAR 1:1.8/55 (potrzebna przejściówka). Sprzęt nie mój niestety, ale pod moich dachem, to korzystam sasasa ;D

      Usuń
  11. Dobrze, że spadło trochę śniegu, bo chociaż trochę humor poprawia. Miło mi się oglądało Twoją fotorelację :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kinga lubię oglądać, przy czytaniu wkurza mnie to, że tak wolno się rozkręca. Na tyle, że rzadko po książkowego Kinga sięgam.
    Bardzo fajny efekt lawendowej butelki- podobają mi się takie "surowe" klimaty.
    Dobrze sobie przypomnieć Nirvanę raz na jakiś czas, ale z gatunku wolę AiC i Staley'a od Cobaina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei wolę książki:)
      Oj moja droga, ja AiC ubóstwiam! Jak tylko o tym zespole usłyszałam, to zachodziłam w głowę, czemu nie jest tak znany jak Nirvana - dla mnie też zdecydowanie lepszy, przede wszystkim od strony instrumentalnej (Nirvana, wiadomo, trzy akordy na krzyż, te same schematy).
      Koncert AiC "Live at the Moore Theatre" z '90 mogłabym oglądać bez końca...

      Usuń
  13. Gałązka z kropelkami najlepsza! Jak ja uwielbiam takie makro :)
    Swoją drogą piękne kolory tych lakierów! Pomimo średniej trwałości lubię te z Essence :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie lubię śniegu w mieście i nie mogę doczekać się wiosny ;) Brak białego puchu i mrozu jak dla mnie jest ok ;)
    Przeżyłaś "Misery"? :D Ja widziałam cześć filmu, chciałam zwiać się za książkę, ale nie wiem czy po dokładnych opisach "tortur" będę w stanie normalnie funkcjonować :P
    Boję się xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już też do wiosny odliczam:)
      Przeżyłam;D może dlatego, że czytałam ją po angielsku, a opisy w ichnim języku jakoś nie oddziałują na mnie tak mocno;)

      Usuń
  15. Pierwsze foto z Dziennika Cobaina czy to jakaś książkowa nowość? :) Jestem maniakalną zbieraczką książek o Nirvanie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Biedronce była chwilę temu taka promocja książka (20 stron) + godzinny film biograficzny za dyszkę:) Różni wykonawcy. Wygrzebałam Nirvanę, chciałam jeszcze Majkela J ale nie było akurat.

      Usuń
    2. Ooooo ciekawe. A jaki tytuł filmu?
      Zresztą, znając siebie pewnie już go 5 razy oglądałam gdzieś w internetach :P

      Usuń
    3. "In Utero" - dokument konkretnie o tej płycie. Nie wiem, czy jest w necie, bo nie oglądałam jeszcze, o dziwo, żadnego filmu o Nirvanie. Tylko książki mi się przytrafiło czytać;)

      Usuń
  16. Makro to są moje ulubione ujęcia :) Dołączam do obserwatorów jako 98 i zapraszam w wolnej chwili do siebie - będzie mi baaardzo miło :) Roibooooos <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajne to zdjęcie z zabawy cieniem. A Misery oglądałam bardzo dawno temu, do tej pory uważam, że to świetny film, a Kathy Bates w swojej roli genialna. Książki nigdy nie czytałam. Mi w ogóle ciężko się zabrać do jakiekolwiek książki jeśli już widziałam film. Wolę na odwrót najpierw książka potem film :)
    A i zdjęcia Irysa i tak bardzo ciekawe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, babeczka świetnie zagrała!;D też nie lubię czytać, kiedy już coś widziałam, ale u mnie akurat to i w drugą stronę działa - np po przeczytaniu serii 'Gra o Tron' nie jestem w stanie oglądać serialu;)

      Usuń
  18. muszę sobie lepszy aparat sprawić to też będę takie cykle robiła:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam i film Misery i książkę. Pierwszy widziałem film, ale książka zrobiła na mnie lepsze wrażenie, chociaż film też był super. Zwłaszcza główna aktorka. Szkoda, że nie wrzucili do filmu sceny jak Annie Wilkes zmusiła swojego więźnia do picia pomyj od mycia ściany.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zwykle super zdjęcia,styczeń mi minał pracowicie,bez potrzeby odśnieżania,licze jednak na troche śniegu w lutym no bo to przecież zima:)co to za zima bez bałwana he he:)no i podoba mi sie lawenda w butelce:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nas również śnieg dziś zaskoczył ale mój synek w niebie bo może odśnieżać :) I tak spędziłam prawie 3 godziny na śniegu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobry syn odśnieża za mamę:D

      Usuń
    2. To się dotleniłaś dzięki młodemu... ;D

      Usuń
  22. fajne zdjecia! Uwielbiam lakiery z essence!

    www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  23. Opuściłam ten post...o zgrozo, bo fajny :D
    Uwielbiam Kurta, od razu na wstępie tak miło na sercu zrobiło się :D Butelka z lawendą świetna! Domyślam się, że to Twoja inwencja twórcza?:D
    Fajna książka o mózgu..chcę ją przeczytać! Uwielbiam takie ciekawostki, jak coś działa i skąd coś :D Da się to gdzieś wypożyczyć?
    A na koniec - karmnik <3 Szkoda, że u mnie taki nie może stać :( Cóż, trzeba wybierać - puszyste ptaszki czy jeszcze bardziej puszysty, szalony kot :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Ty niedobra;D tak, to moja pijacka inwencja twórcza:)
      Nie wiem czy gdzieś się uda ją wypożyczyć, my ją wygrzebaliśmy w Matrasie w galerii rzesz, takie kosze z przecenami na wejściu stoją, w sumie tylko po to chodzę do galerii... Zawsze mogę Ci ją wypożyczyć:)
      Też wybrałabym puszystego kota...karmnik to u rodziców, u mnie nie wystawiam frykasów, bo by jeszcze więcej tych przebrzydłych gołębi sfrunęło... :]

      Usuń
    2. Wypożyczenie to nie jest zły pomysł :D W sumie jak skończę Wiedźmina (którego 2 raz w sumie już czytam) to chyba się zgłoszę :D
      i hahahaha xD Z gołębiami to fakt :D przestałam im w akademiku na parapet sypać okruszki bo podnosiło mi ciśnienie to ich poranne gruchanie i stukanie pazurkami w metalowy parapet :D

      Usuń
    3. Zgłoś się, zgłoś:D dokładnie, niech se gdzie indziej gruchają a nie na moim balkonie:P

      Usuń
    4. Zmieniłaś nazwę z bloga na stronkę i myślałam, że zaginęłaś w internetach czy coś :D nie wolno tak robić ;P
      Btw. fajna nowa nazwa :D

      Usuń
    5. Spokojnie, to wszystko jest takie mądre, że ze starego adresu przekierowuje na nowy, normalnie te technologie mnie nie przestają zadziwiać;D
      Taaak, teraz jestem rasową babką zielną;D no dobra, prawie...jeszcze nie mam czarnego kota i drewnianej chaty, ale małymi kroczkami hehe :P

      Usuń