sobota, 9 maja 2015

Sosna na ratunek skórze - najlepszy domowy tonik matujący + kąpiel sosnowa


Hej ludzie :) Dzisiaj zrobimy tonik sosnowy: z igieł, młodych pędów lub i z tego i z tego - w wersji dla wymagających. Jest to jeden z tych domowych kosmetyków, których każdy powinien spróbować. Gwarantuję, że pokochają go osoby, które mają problem z przetłuszczającą się, świecącą cerą, bo tonik matuje na dłuuuugi czas. A to dopiero początek jego zalet.
Dlaczego warto zrobić tonik sosnowy? 
Bo nie kosztuje nic (jedynie trochę czasu na znalezienie sosenki, a później zagotowanie igieł), a działa wspa-nia-le:

  • oczyszcza skórę
  • poprawia krążenie i koloryt skóry
  • matuje na długo
  • rozjaśnia
  • wygładza
  • leczy trądzik
  • działa ściągająco
  • odkaża, odświeża skórę

No generalnie powiem Wam, że cudeńko. Stosuję go od 5 dni (2 razy dziennie) i jestem zachwycona jak jeszcze nigdy żadnym domowym tonikiem. Potwierdzam wszystkie jego właściwości opisane powyżej - facjata matowa przez cały dzień(!), gładziutka, zdrowiutka; przebarwienia zbladły, nic nowego nie wyskakuje. Mogę sobie znowu pozwolić na odstawienie mejk-apu.


Żeby zrobić tonik sosnowy, potrzebne nam będą:

  • igły sosnowe
  • pędy sosnowe (opcjonalnie, ja dodałam, bo akurat ususzyłam część pędów przy okazji robienia syropu)
  • woda




Zalewamy igły sosnowe (garść, dwie garści, jak tam chcecie) wodą, tak by je przykryć. Nastawiamy na gaz, gotujemy na małym ogniu. Po 15 minutach ściągamy z ognia i jeśli chcemy mieć tonik super-hiper-mega-sosnowy to możemy dorzucić jeszcze łyżkę suszonych pędów sosnowych. Zostawiamy to do naciągnięcia, odcedzamy jak wystygnie. Trzymamy w lodówce w szczelnej, wyparzonej butelce do 7 dni.

Teraz najlepsza informacja: igły sosnowe dostępne są przez cały rok. Dlatego nawet jeśli teraz nie macie okazji ich zebrać, to warto mieć ten przepis w pamięci i kiedyś z niego skorzystać. Serio, serio :)



Igły sosnowe to też fajna opcja na oczyszczanie twarzy w domu - możemy z nich przygotować parówkę na twarz. Zalewamy garść igieł wrzątkiem i pochylamy się nad tym naparem (z zachowaniem 30-centymetrowego dystansu) na 10-15 minut. Cerom mieszanym i suchym poleca się parówki ciepłe, tłustym i zanieczyszczonym - gorące. Po takiej paróweczce można sobie z powodzeniem nałożyć na twarz maseczkę, wtedy składniki lepiej wnikną w skórę.


KĄPIEL SOSNOWA

Młode pędy sosnowe możemy zbierać do końca maja. Jeśli chcemy cieszyć się nimi o dowolnej porze roku, możemy je oczywiście wysuszyć - kroimy je wtedy na centymetrowe kawałki i rozkładamy cienką warstwą w przewiewnym miejscu. 

Mając takie dobroci zasuszone, możemy sobie później o dowolnej porze roku przygotować sosnową kąpiel: 4 łyżeczki pędów zalewamy 4 szklankami wody, podgrzewamy przez kilka minut, nie doprowadzając do wrzenia, i zostawiamy na 15 minut do naciągnięcia. 

Dolewamy otrzymany płyn do kąpieli:
  • w przypadku problemów skórnych (napar oczyszcza skórę, leczy wypryski), 
  • w przeziębieniach i chorobach dróg oddechowych, 
  • przy nerwobólach, przemęczeniu nerwowym, stresie (uspokaja, relaksuje).

To jak, kto się pokusi na sosnę? :)
A może już używacie i lubicie?

Ania

PS: W przyszłym tygodniu , póki sezon na sosnę trwa, będę robić jeszcze jedno cudo - nalewkę z młodych pędów sosnowych - z miodem, laską wanilii i cytrynką. Na przeziębienia, choroby gardła, oskrzeli, dróg oddechowych, na wzmocnienie układu nerwowego, na nerwobóle. Zamieszczę przepis na blogu albo na fb, może kogoś skuszę na taki wyrób :) 

Pisałam w oparciu o książki: "Naturalna księga zdrowia" (wyd. SBM), M. Gorzkowska - "Zioła - jak zbierać, przetwarzać, stosować", T. Lekowicz-Mosiej "Ziołowe SPA" oraz  M. Treben "Apteka Pana Boga".

45 komentarzy:

  1. Genialnie ach :) Ja sosnę do kąpieli wrzucałam, zapach nie do pobicia przez sztuczne aromaty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zapachy natury są najpiękniejsze :)

      Usuń
  2. Świetne propozycje ;) ale to musi cudnie pachnieć....
    Mam chwilowy brak dostępu do sosny ale wyszperałam przepis, oczywiście kulinarny ;) na makaron z pędami sosny :)
    może zdążę zrobić do końca maja....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy myślę, że nic mnie już nie zadziwi to Ty wyskakujesz z kwiatkami bzu w cukrze, albo makaronem z pędami sosny... :) jestem pod wrażeniem i mam nadzieję, że zdążysz z tym makaronem w maju! :)

      Usuń
  3. Swietny pomysl, szkoda tylko, ze u mnie sosna nue rosnie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to szkoda...może kiedyś przy okazji będziesz miała okazję dziabnąć parę igieł, pamiętaj - sosna cały rok dostępna :)

      Usuń
  4. ha Leon jedzie na działke i zbiera sosny kiście:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leon buszujący w sosnach, oł jee :))

      Usuń
    2. Leon buszujący wszędzie xd

      Usuń
  5. W Moim Lesie jest mnóstwo sosen, więc z pędami i igłami nie będzie problemu. Tonik bardzo prosty do wykonania, z pewnością go zrobię, a niewykorzystaną resztę (która mogłaby się zmarnować ze względu na termin przydatności) ... wleję do kąpieli, aha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super, oby Ci tonik służył dobrze:) u mnie też sosen pod dostatkiem :)

      Usuń
  6. dobrze wiedzieć, polecę do lasu, zobaczę czy będę umiała uzbierać tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz umiała, co byś miała nie umieć:D

      Usuń
  7. O...jak moją koszmarną gębę coś zmatowi to będę całować Ci stopy :D Tonik zrobię z ciekawosci, jak sosnę gdzieś dopadnę :D Jak zrobie to aż dam Ci znać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie matuje, pisała też o nim Mała Mi o o tutaj http://plaisir-de-lavande.blogspot.com/2014/12/seria-zioowa-sosna-sosnowy-tonik-dla.html i też sobie chwaliła pod niebiosa :)
      Daj znać, dołącz do zacnego grona wielbicielek toniku sosnowego :D

      Usuń
    2. jest meeeega ale mam pytanie :P jak go stosować?
      Bo ja używam kremu a jak przecieram twarz pokremowaną to scieram kremik :(
      Ale ogólnie jest genialny...choćby ze względu, że przez weekend uspokoił mi skórę :)

      Usuń
  8. Do tej pory robiłam tylko syrop sosnowy, który i w tym roku zrobię za tydzień. Ale bardzo przypadł mi do gustu pomysł na kąpiel sosnowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super:) syrop sosnowy u mnie już zrobiony, nie mogę się doczekać degustacji:))

      Usuń
  9. Bardzo lubię takie naturalne toniki,często je wykonuję w domu.Polecam również;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ja Ci zazdroszczę Kochana znajomości ziółek. Jak przeczytałam opis toniku to sobie pomyślałam, że pobiegnę do lasu i sama sobie taki zrobię, ale tu nie ma lasu :(
    Nie ważne zachowam przepis. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjedź do mnie, nazbierasz sobie tyle, że hohoho :D albo adres podeślij to Ci wyślę trochę igieł i pędów :)

      Usuń
  11. Herbata z pędów sosny jest pyszna, moja ulubiona, szczególnie wywar z pędów jest mocny i ma taki gorzki kręcący posmak! Też zbieram :) Moja prababcia robiła ten syrop :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, herbatka? Że z suszonych takich czy świeżych?? Chcę spróbować!

      Usuń
    2. Mogą być suszone i świeże. Gotowanie wyciąga z nich moc, więc nie więcej niż łyżeczkę albo potem rozcieńczyć - smak jest charakterystyczny. Jak byłam chora inhalowałam się gotującymi pędami a w domu pachniało jak w lesie. :)

      Usuń
  12. ojej Ania ja chę z Tobą mieszkać takie fajne robisz rzeczy:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawzajem :D ja chcę do Ciebie i Twoich pudełek z półproduktami sasasa :D

      Usuń
  13. oooo to coś zdecydowanie na mój świecący... twarz :D mam w domu suszone pędy sosny, z których robię czasem napar do picia, ale z chęcią wykorzystam je również w tym celu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i następna z herbatką z pędów :) czyli z suszonych się to robi :) to super, bo trochę ich mam :)
      Możesz zrobić tonik z samych pędów, tak samo jak ten napar do kąpieli się robi ;)

      Usuń
  14. Hmmm... a matową cerę zmatowi jeszcze bardziej? ;P Kusi mnie ten tonik ze względu na jego pozostałe właściwości ale to matowienie jest nie dla mnie... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz matową cerę, czyli wszystko sobie dobrze i ładnie działa, to sosna nie będzie miała chyba czego regulować w tym temacie :) spróbować zawsze można :)

      Usuń
    2. Oj nie działa dobrze bo mam suchą skórę ;) A matowa nie równa się zdrowa :P Chciałam sobie nazrywać tej sosny ale jak stanęłam przed iglakami to zgłupiałam i nie wiedziałam, które to sosna :D Jutro zrobię podejście drugie po internetowej analizie różnic.

      Usuń
  15. Ja sobie robię regularnie sosnowy tonik (nooo, jak mi się zachce, ale dla efektów to mi się jednak chce dość często :P) - też koniec z błyszczeniem! Cieszę się, że tak działa, bo żaden sklepowy nie zastąpi mi sosnowego handmade! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twój post, jak się wtedy zdziwiłam, że igły sosnowe to takie dobroci :) no i już wtedy wiedziałam, że się skuszę :) też go wprowadzam do regularnej pielęgnacji :)

      Usuń
  16. Ciekawie to wygląda :) Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hehe uwielbiam to Twoje "facjata" :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet nie wiem skąd mi się to wzięło w moim słownictwie użytkowym :D

      Usuń
  18. Igieł i pędów używałam kulinarnie, ale kosmetycznie jeszcze nie. Jutro będę na zbiorach w lesie, wiec nazrywam i sosny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zachwycona opisem i działaniem toniku,:) wybrałam się do lasu,mam igiełki,będę robić tonik:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam,
    Ann Emilia, mogłabyś sprecyzować odnośnie przygotowania tego toniku, tzn. pędy sosnowe gotujesz razem z igliwiem przez 15 min, czy tylko igliwie gotujesz, a pędy dodajesz już po ugotowaniu igieł do naciągnięcia?
    Pozdrawiam, Adam

    OdpowiedzUsuń
  21. ogólnie to igły sosny, czy świerkowe to jednak najlepiej zbierać od grudnia do marca (styczeń - luty przede wszystkim), gdyż jest to okres kiedy są najbardziej wysycone witaminą C olejkami i żywicami. W pozostałej części roku stężenie jest niższe... więc warto pomyśleć jednak o ususzeniu zimowych igieł, pędy zbierać w maju a szyszki w czerwcu - lipcu ... choć oczywiście zależy to od okresu wegetacji i jest nieco płynne w czasie (dla młodych pędów i dla szyszek)...

    OdpowiedzUsuń
  22. A czy nie łatwiejszą (chociaż droższą) opcją byłoby zrobienie toniku z olejkiem pichtowym?

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam pączki sosny, są rewelacyjne dla zdrowia :) To dla mnie najlepszy lek na całe zło hehe a zwłaszcza na kaszel

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam zasuszone pędy z igłami, nadadzą się czy te drugie muszą być świeże?

    OdpowiedzUsuń