czwartek, 18 czerwca 2015

5 sprawdzonych sposobów na wrastające włoski


Dzisiaj coś dla Pań. Na lato jak znalazł. Bo wrastające włoski to coś co nas męczy i dręczy, a na dodatek pozostawia podrażnienia i blizny, które zdecydowanie nie współgrają z letnią kiecą. Podsuwam parę sposobów, które sprawdziły się u mnie.

1. Rękawica kessa

Cudeńko z Maroka. Mądrzy Marokańczycy wiedzą, że gąbki (tak u nas popularne!) to tylko siedlisko bakterii, w dodatku słabo oczyszczające skórę. Szorują się zatem rękawicą, tak zwaną kessą, którą wykonują zabieg hammam. A wygląda to tak, że nakładają mydło z czarnych oliwek na skórę, pozostawiają je na chwilę, następnie trą się tą rękawicą do nieprzytomności. No, może nie aż tak. 

Ale ta kessa naprawdę świetnie zdziera martwy naskórek. Moje pierwsze wrażenie po otrzymaniu przesyłki ze Skarbów Maroka - "Ło matko, papier ścierny!". Spróbowałam, potarłam się nią cała w kąpieli i kłaniam się w stronę Maroka nisko. Efekt - lepszy niż po peelingu kawowym, a ile mniej przy tym babrania! Skóra niesamowicie wręcz gładka. Mam ją dopiero od tygodnia, a już zdążyła mi pomóc 'wydrzeć' włoski na wierzch.

Polecam - 25 PLN za rękawicę wydaje się dużo, ale z tego co czytałam na innych blogach to wytrzymałe toto na lata. I nie musimy już stosować peelingów. Więc dobry deal.


2. Szczotkowanie ciała

Zanim dotarła do mnie wspomniana kessa, postanowiłam dać się porwać blogowemu szałowi szczotkowania ciała. Użyłam w tym celu szczotki do włosów z naturalnym włosiem. Nie czesałam nią włosia na głowie, zatem znalazłam dla niej nowe zastosowanie. Szczotkować powinno się na sucho, w kierunku serca, przed prysznicem/kąpielą. Ja to różnie robiłam - czasem mydliłam taką szczotę naturalnym mydłem i szorowałam się w kąpieli. Fajne uczucie, a przy regularnym stosowaniu takiej metody wrastających włosków mniej, gładsza skóra.





3. Peeling kawowy

Mój ulubiony z domowych zdzieraków. Zimą zbierałam fusy z całego dnia, mieszałam je z jakimś olejem (oliwa z oliwek) i raz w tygodniu (czasem dwa razy) taki peeling sobie zapodawałam. Po dwóch miesiącach regularnego peelingowania skóra była znacznie gładsza, włoski mniej wrastały. Jest minusik - kawa robi rozróbę w łazience. To dlatego przerzuciłam się na szczotkę, a kolejno na kessę. Poleciałam niechronologicznie w tym wpisie...


4. Pilarix, Le Frosch

Najlepszy z kupnych kremików. Miałam przyjemność stosować go w zeszłym roku. Producent rzecze, iż krem ten jest: "zalecany w przypadkach rogowacenia okołomieszkowego, po depilacji, wyprysku w fazie nadmiernego łuszczenia, przewlekłej suchości skóry, jako środek przyspieszający regenerację skóry między okresami sterydoterapii zewnętrznej." Zawiera mocznik 20%, kwas salicylowy 2%, panthenol i alantoinę. Nawilżał i zmiękczał wspaniale, przy regularnym stosowaniu włoski nie wrastały. Jednak stosować należało go dwa razy dziennie, tubka mała, szybko się kończył, a zatem...


5. Mocznik

...podłapałam kluczowe hasło kremu Pilarix - mocznik 20% - i zamówiłam czyściutki mocznik na Zrób Sobie Krem. To zdecydowanie mniejszy wydatek (5,50 PLN za 50g). Aktualnie dosypuję go odrobinę do balsamu. Nie chce mi się przeliczać procentów, więc robię to metodą "pi razy oko". Dla najlepszych efektów takie mazidła z mocznikiem powinno się stosować 2 razy dziennie. Ja robię to rzadziej niż raz dziennie, bo nie mam czasu, chęci i pamięci, żeby codziennie się balsamować. Kiedy zapominam się już ładnych kilka dni, widzę, że włoski zaczynają wrastać pod skórę. W ruch idzie wtedy rękawica i mocznik, i sytuacja zostaje szybko opanowana. 




Podsumowując - po kilku latach poszukiwań metody na wrastające włoski, mam ją. Dobry peeling (kawa lub rękawica kessa) i mocznik. Regularnie stosowane, przynoszą oczekiwane rezultaty. Kiedy tylko się opuszczam, znowu lipa. Zatem dorzucamy do listy regularność.

A dziś Babkę Zielną kurier nawiedził i przyniósł jej cuda wianki z http://witeks.pl/:



Ten zielony, termiczny kubełek to będzie przydatna rzecz na jesienne wypady zielarskie. Będzie sobie w nim Babka nosić grzane piwo, udając, że to herbata. 

Wracając do przykrego tematu wrastających włosków - Wy dziołszki jak sobie radzicie, jakie metody dorzucicie? 

Pozdrawiam, Ania :)

PS.: Proszę zachować dystans do małpki na zdjęciu. Urocza, nieprawdaż? I nie wrastają jej włoski. :)

49 komentarzy:

  1. kubeczki cudne :) A mocznik kocham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia... brzmi to naprawdę oryginalnie:)

      Usuń
    2. Ja też kocham mocznik... :O faktycznie, brzmi to...osobliwie ;D

      Usuń
    3. Ja mocznik dopiero odkrywam.. Co prawda stoi juz u mnie kilka miesiecy ale te kuleczki jakos mnie odstraszaly :-D

      Usuń
  2. ja się szoruję peelingiem cukrowym bo kawa niestety robi nie mały 'syf' w całej łazience :/
    szczotkowanie na sucho kocham, ale nie zawsze sobie radzi z wrastającymi włoskami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, i ten syf, jaki kawa robi, odrzucił mnie od tej metody :/
      A no nie u każdego ponoć pomaga, zależy jak bardzo te włoski wrastają ;)

      Usuń
  3. Mi sporadycznie wrastają włoski na nogach, ale nie mam z tym dużego problemu;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam problemu z wrastajacymi włoskami, bo nie używam tradycyjnych maszynek, ale mam problem z rogowaceniem okołomieszkowym, a z tym walczy się podobnie. Kessę mam chyba od trzech lat i na nic jej nie zamienię, a z dostępnych stacjonarnie zamienników najprędzej wybrałabym gąbkę Syrena. Genialny jest tani jak barszcz balsam do ciała Balea MED z 15% mocznika (warto go sobie załatwić z zagranicy), a z polskich spodobał mi się najbardziej Ziaja kuracja ultranawilżająca 5%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo zainteresowałaś mnie tym balsamem Balea! Właśnie coś z dużą zawartością mocznika bym chciała, ale Pilarix drogo wychodzi :/ Dzięki!

      Usuń
  5. Ja mam tak średnio problem z wrastającymi włoskami. Przyglądam się i sama nie wiem, czy jest on czy nie. Cierpię na rogowacenie okołomieszkowe, ale nie wiem w sumie, czy tak cierpię, bo już nie zwracam na to uwagi. Rogowacenie to sprawa genów i żadne kremiki czy inne cuda tego nie zlikwidują, więc trzeba z tym żyć. :) Ja używam kremu Pilarix na podrażnienia po goleniu, ale nie jestem w tym systematyczna, jednak kiedy smarowałam nim co wieczór skóra była o wiele ładniejsza w tych miejscach. Dużo słyszałam o tych rękawicach. Nie jestem systematyczna, nie lubię robić peelingów ani się balsamować, bo nie widzę takiej potrzeby (do czasu...). Stosowałam Isanę z 10% mocznika, bardzo tłusty, ale super nawilżał. Odkąd stosuję do golenia odżywkę do włosów nogi tak się nie przesuszają po goleniu (a stosuję zwykłą maszynkę + dawniej piankę). Muszę rozejrzeć się za rękawicą. :>
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak popatrzyłam na zdjęcia, co to jest to rogowacenie okołomieszkowe, to by mi wychodziło, że też to mam;D ale nie zwracam na takie rzeczy uwagi ;)
      Ha, u mnie też tak właśnie...no nie chce mi się robić peelingów, balsamów wcierać. Ale włoski wrastają, a potem katastrofa... To i kupiłam rękawicę, i uważam zakup za świetny - od razu peeling podczas mycia i fajno ;)

      Usuń
    2. Nad tą rękawicą to porządnie się zastanowię. Znowu czuję się skuszona. :( kurde, jestem podatna na to kuszenie, ciągle coś dopisuję do listy. Ale teraz na pierwszy rzut pójdzie chyba paleta cieni i trochę ciuszków. :)
      Sandra

      Usuń
  6. Oj zawsze włosy wrastają mi się gdy depiluje się plastrami albo depilatorem... Masakra jakaś. Nawet peelingi nie pomagają. Muszę wypróbować resztę Twoich sposobów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi właśnie też przy depilatorze...aż się zastanawiałam, czy do maszynki nie wrócić ;)

      Usuń
  7. Ja po prostu staram się robić peeling przed depilacją i parę dni po :) Czasem działa, ale czasem jednak nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się staram...ale czasem nie mam tego w głowie ;)

      Usuń
  8. Jeszcze nigdy nie miałam wrastajacych włosków, a zwykle używam maszynek do golenia, bo jednak najmniej przy tym bólu i zachodu :-) Jak zużyję zakupione peelingi, to postaram się więcej nie kupować gotowców, bo te z kawy są naprawdę w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Małpka urocza ;) Heh, Twój post już przeczytałam, to idę czytać dalej o tej rękawicy, bo mnie zainteresowała!;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiec to szorowanko kessa juz mi sie marzy!
    Kawe tak samo lubie:-)
    Pilarix moje stopy kochaja! Od miesiaca smaruje regularnie i nie pamietam co to znaczy przesuszone popekane piety!
    A pro po kubka termicznego - daj znac po np miesiacu jak sie sprawuje i czy nie przecieka? Chce sobie kupic bo tylko swoje herbaty lubie pic...a nie wiem jaki jest dobry...
    Bede wdzieczna ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, pięty też wspaniale zmiękcza i nawilża :)
      Dam znać, of kors :))

      Usuń
  11. Przydatny post :-D. Najbardziej mi sie podobalo ze trą sie do nieprzytomnosci :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znów mnie fantazja poniosła, ech... :)

      Usuń
  12. Toż ja taką rękawicę mam! Mam w łazience sobie leży. Nówka nie śmigana:). Ale proszę - cud nad cudami - nic mi nie wrasta! Wyrasta w nadmiarze - zwłaszcza tam gdzie nie trzeba - ale jednak nie wrasta:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze radzisz, piling i coś z mocznikiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. świetne porady - przydadzą się !

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie sprawdza się peeling i szczotkowanie na sucho:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aż tak bardzo problem mi nie dokucza, stosuję kawę jako peeling i sprawdza się świetnie ( kupnych nie trzeba...) ale zaintrygowałaś mnie tą rękawicą - to co na niej dostrzegam wygląda rzeczywiście jak papier ścierny(?) :) Tekst,, trą się do nieprzytomności,, i mnie rozbawił....musi jakieś zioło palą najpierw:D
    Kubasy też fajne o takim termicznym marzę i śnię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i pewnie, ja też nigdy nie kupowałam peelingów, bo i po co? Skoro można zrobić 'reuse' fusów z kawki, ekonomiczne i ekologiczne przy okazji;) Jest mega ostra ta kessa! Trze wspaniale! Pierwszym razem mi się tak podobało, że też prawie do nieprzytomności się tarłam!
      Musi palą jakies zielone listki... :D

      Usuń
  17. Chyba jakaś dziwna jestem, bo nie mam tego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Do moich sposobów należał właśni pilarix i peeling. Ostatnio zainteresowało mnie też to szczotkowanie na sucho, bo podobno skóra robi się gładka i jędrna.. No i tą rękawicą mnie strasznie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam też problem z wrastającymi włoskami i najbardziej spodobał mi się pomysł zakupu rękawicy. Pozdrawiam Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A o tej rękawicy to nie słyszałam :D Brzmi interesująco...lubię takie coś co skórę zdziera :D
    Ja zawsze tą biedronkową gąbką po goleniu nóg masuję trochę i w sumie nie wrastają :D Jedyny minus to to że jak jest bardzo gorąco to kropki widać i tak ale na to nie mam sposobu...;D
    Kubek termiczny moja konieczność...planuję zakup już od roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię takie zdzieranko, sasasa :D

      Usuń
  21. Powiem Ci, że wpis na czasie :) chociaż nigdy nie miałam problemu z wrastającymi włoskami, to chciałam wypróbować kilka sposób na gładkie ciało - i tak, na pierwszy ogień poszedł peeling kawowy :) wrażenia? zapach nieziemski, uwielbiam kawę, w dodatku kofeina działa ujędrniająco :) tylko cała kabina czarna... :D jakiś czas temu zamówiłam kessę z czarnym mydłem :) na razie w duecie nie używałam, za to sprawdziłam kessę - gładziutkie ciało, spija oleje, plus za brak bałaganu :) niedawno zakupiłam Pilarix na moje nieduże rogowacenie okołomieszkowe - Kessa&Pilarix to jest to :) teraz to nie wstyd pokazać przedramiona w koszulkach na ramiączkach ;) także gorąco polecam ten duet, jeśli ktoś ma problemy z rogowaceniem właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, tak :) kessa, krem z mocznikiem, regularność i skóra się robi nie do poznania :)

      Usuń
  22. Świetny pomysł żeby zebrać te sposoby w poście;) Ja miałam straszny problem z wrastającymi włosami jak używałam depilatora i nic nie pomagało;/ jedynie ograniczało trochę;( więc przestałam go używać;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      No u mnie też przy depilatorze tylko taki problem... Na zimowy sezon się na maszynkę raczej przerzucę, bo za dużo zachodu z tym wszystkim :)

      Usuń
  23. Bardzo przydatny wpis! Już dawno miałam wypróbować peeling kawowy domowej roboty ale jeszcze tego nie zrobiłam. :P
    Dołączam do obserwowanych! Będę zaglądać. :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja się trę do nieprzytomności xd

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie kawa nie pomaga :/ Właściwie nic nie pomaga. Nawet dermatolog. Jestem skazana na długie spodnie do końca życia i chyba czas się z tym pogodzić... :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuję za ten post, mam ogromne problemy z wrastającymi włoskami, może tym razem uda mi się wygrać ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. swego czasu używałam kawy do peelingu....ale wolę szybko i łatwo...więc używam soli kuchennej :)
    a z wrastającymi włoskami przestałam mieć problem po depilacji laserowej jakieś 14 lat temu :) polecam. Włoski odrastają ale dziś jest to ok 5-10% tego co było, depilacja depilatorem zajmuje 5-10 min, a nie 40 min, brak zaczerwienień bezpośrednio po depilacji i włoski nie wrastają :)

    pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń
  28. ciekawe sposoby:) ja robię peeling kawowy i łączę go z balsamem Bump Eraiser, mi w 100 % pomogło i włoski wolniej mi odrastają:)

    OdpowiedzUsuń