wtorek, 2 czerwca 2015

Fotomaj: łany łąki, kosmetyczne hity i trochi kurtury


Hoł hoł hoł! Z lekkim poślizgiem podsumowuję maj. A że to miesiąc taki, w którym głównie głowę zaprzątają mi zielska i robale (jak to brzmi!), to nie zabraknie ich oczywiście w zestawieniu. Tri, tu, łan - goł!




Na początek pokażę - bo obiecałam pokazać - co Marcie podarowałam w ramach nagrody konkursowej. Sama skleciłam mydło spirulinowe, kakaowy balsam do ust, lawendowe świeczki i zapachową sól do kąpieli. Posłałam też Marcie trochę suszonych ziółek, bo wspomniała kiedyś, że nie ma gdzie zbierać. Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała listu na dwie strony...



W tym roku po raz pierwszy zrobiłam naturalne syropy - z mniszka i stokrotek, i próbny słoik z młodymi pędami sosnowymi. Ten sosnowy na razie jeszcze stoi nietknięty, a mniszkowego już próbowałam - pychota!



Zakończyło się fotograficzne wyzwanie na blogu Jest Rudo - wszystkim, którzy pstrykają polecam wyzwania organizowane przez Natalię. Obejrzyjcie koniecznie podsumowanie zmagań uczestników, nie-sa-mo-wi-te zdjęcia! Moje podsumowanie zawisło na nowym blogu, któremu na razie nie mam czasu ogarnąć szablonu.



Zrobiłam pierwsze swe świeczki - z wosku pszczelego, z olejem lawendowym i suszoną lawendą. Niestety, przeżyłam lekki zawód, bo lawendą nie pachną. Chyba za mało olejku. Ale przynajmniej się palą i są naturalne, więc można w ich pobliżu spokojnie oddychać, ha!



Tak jak wspomniałam - hasałam dużo po łąkach. Dużo, ale nie tyle, ile bym chciała. Mieszkanie w dużym mieście, w bloku, okazało się bardzo niesprzyjające dla Babki Zielnej, szczególnie wiosną. Babka się prawie udusiła. Na szczęście od wczoraj znów przebywa na wsi i cieszy się z tego faktu niezmiernie. Dużo zieleni, dużo robali. Więcej mi nie trzeba do szczęścia. 



A tutaj, spójrzcie, moje pierwsze w życiu zdjęcia owadów. Dokładnie sprzed roku. Cieszę się z postępów, jakie poczyniłam, i mam w planie iść dalej w fotografię. Dążę do tego, by zajmować się tym zawodowo. O ile mi się nie znudzi po drodze - bo kim ja to już nie chciałam w życiu być... :) Ze trzy miechy temu prawie zapisałam się na kurs zawodowy zielarz-fitoterapeuta, jednak postanowiłam trochę się wstrzymać z decyzją... :)



Kosmetycznie. Ordery "kosmetyk miesiąca" zdobywają tonik sosnowy i maseczka z węgla aktywnego. Zamierzam cały czerwiec kontynuować taką pielęgnację. Jak to mówią - jest dobrze, nie trza mieniać. Poza tym, uzupełniłam minerałki. Wspominałam już na fb o wzorniku odcieni róży z Annabelle, ale nie każdy tam zerka, to powiem i tutaj. Takie próbki (które mega wydajne są!) kosztują dychę. Dostajemy wszystkie odcienie i możemy na spokojności dobrać sobie róż, w którym nasze oblicze będzie się najlepiej prezentować. Przez cały maj gościł też u mnie olej arganowy - recenzja.



Z cyklu "smaczne, jak cholera": sałatka. Rzodkiewka, sałata lodowa, pomidor, cebula, ser feta, szczypiorek i koperkowy sos. Największa pychota tego miesiąca, polecam.

Miałam pokazać jeszcze dary od Kasi, ale nie mam ich dzisiaj czym sfotkować. Pokażę następnym razem.

KURTURA I INNE TAKIE

O zgrozo, nic w maju nie przeczytałam. Wynika to z kiepskiej organizacji czasu (bo przecież nie z jego braku. Czas jest. Ma go każdy - tyle samo). Takim nieogarom, dla których doba też jest wiecznie za krótka, polecam wpis Rudej Natalii.

Muzycznie nic nowego ciekawego nie odkryłam. Ale też nie szukałam. Rozdrapywałam stare hity - królował punk: Kult i KSU, a nawet troszkę black metalu się pojawiło (którego nie słuchałam hohoho). Byłam na juvenaliach, ale nie czułam już tego klimatu, co wtedy, gdy miałam naście. Byłam też na koncercie akustycznym zespołu IRA, ale tylko dlatego, że dostałam za free bilety, bo fanką nie jestem. Ale no, ładnie zagrali. Tyle, że akurat miałam migrenę i skrzypeczki piłowały mi głowę na pół...

I pamiętaj, żuczku mały - jesteś niewielkim elementem, z numerem w aktach zapisanym: https://www.youtube.com/watch?v=OcsyWbhfBbg. Wersja bez cenzury.

Idźcie pod prąd.

Jak u Was maj?

Pozdro misie pysie. Do najbliższego, tymczasem mykam Was poodwiedzać :)

36 komentarzy:

  1. Ale Ania te zioła Twoje cudnie wyglądaja takie ususzone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zioła piękne są! :)

      Usuń
    2. musze zaczac chyba wycieczki po zioła:)

      Usuń
    3. a miałam Ci pisac olejku nietsety trzeba dużo wpakować zeby pachniało:) tez za pierwszym razem dałam za mało

      Usuń
  2. Ale mi narobiłaś apetytu na sałatkę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczne zdjęcia. ja tez hasam po łąkach :D a maseczkę węglową znam od dawna, ale u mnie się nie sprawdza. Ja się zabieram za robienie świeczek od dawna... i zabrać się nie mogę ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja ten wosk pszczeli to kupowałam od października...więc też się trochę zabierałam długo ;D

      Usuń
  4. O mamo! Jaka genialna nagroda!

    OdpowiedzUsuń
  5. No super nagroda, tak apetycznie wyglada :-D moze i ja sobie sol sprezentuje...
    A zdjęcia piękne robisz :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Twoje zdjęcia:). Masz jakiś dar dziewczyno! Te kompozycje są genialne! Paczucha godna pozazdroszczenia, a jak pięknie wygląda!
    Uff... wybrałam się w ramach "darowanych biletów" na "Wszystko przez Judasza" - wiem już dlaczego zostałam obdarowana:) Wytrwałam- tak to streszczę:). Leciwa dama obok mnie nie dała rady - zdjęła aparat słuchowy - i spała snem sprawiedliwego:) - to a propos kurtury panie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej ojej, jakże mi miło ^^
      Aż tak źle z tą sztuką? Grunt, że wytrwałaś. I nie zasnęłaś;D

      Usuń
  7. Tez robilam miod majowy i syrop z mlodych pedow sosny. Jestem ciekawa tego syropu. Interesuje mnie ten kurs zielarz - fitoterapeuta. To mial byc kyrs online czy stacjonarny? Ja bardzo chcialabym studiowac zielarstwo, znalazlam w Poznaniu na Akademii Madycznej zielarstwo w aspekcie medyczym i dzialaniu na organizm ludzki. Kurcze, strasznie mnie to kreci ale waham sie, bo jednk roche kaski pojdzie. Znalazlam tez kurs online, sporo tanszy i jedzie sie tylko na egzamin ale nie wiem, nie wiem. Czemu nie zdecydowalas sie na ten kurs?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miał być stacjonarny kurs w Krośnie - tutaj info http://rozanski.li/?p=3501 :)
      Jeśli na serio Cię to mocno kręci to śmiało inwestuj kasę, nie będzie to wydatek na marne:)
      Ja się wstrzymałam, bo już mam studia z angielskiego zrobione pod wpływem chwili i pochopnej decyzji, dlatego na razie postanowiłam ochłonąć :)

      Usuń
    2. O tym kursie Różankiego czytałam i chciałam się na niego zapisać ale w wersji online. Niestety dojazd do Krosna z Gdyni graniczy z cudem, więc mimo, że wykłada tam p. Różański nie zdecydowałabym się na stacjonarną wersję. Na temat Poznania jeszcze pomyślę.

      Usuń
    3. Ja mam do Krosna 100 km i nie mam auta, więc też bym musiała trochę kombinować z dojazdami... Daj znać, co tam wymyślisz:)

      Usuń
  8. Uwielbiam to Twoje ziółkowe zamiłowanie :):)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój chłopak jest wielkim fanem black metalu, wie o nim chyba wszystko i wciąż namawia mnie, by z nim słuchać :) Ja owszem, lubię niektóre kapele BM (polecam Dissection jeśli nie znasz!), ale nie wszystko mi "podchodzi" ;)

    Robaczki jak zwykle górują wg mnie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę :) a ja właśnie mało wiem, mało znam, ale ubóstwiam Burzum - płyta "Fallen" to jedna z moich ulubionych płyt ever. Jest w tym magia, a teksty - poezja!
      Włączyłam pierwszą nutę Dissection jaką mi wyszukały internety - Nights Blood, i powiem, że mogłoby mi się to chyba spodobać - lubię ciężką muzę z takimi melancholijnymi wstawkami. Posłucham na czasie więcej :) Dzięki, pozdro dla Was:)

      Usuń
  10. Rzekłabym maj piękny i pracowity ;) a i pyszny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. A no cieszą oko takie cuda natury:) mam tylko problem pewien...odkąd zaczęłam owadom robić makro zdjęcia i widzieć ich TWARZE to nie potrafię już ot tak muchy palnąć gazetą, czy robaka butem zgnieść. No jak ja patrzę im w te oczy...to już nie są dla mnie tylko robaki, ale istoty, żyjące! Niektóre to się nawet do zdjęć uśmiechają!:D (jestem trzeźwa)

      Usuń
  12. Nie dziwię się, że nie miałaś kiedy czytać - albo rybki, albo akwarium ;-) taki czasami mamy wybór... Organizacja to też umiejętność rezygnowania z czynności nieistotnych, aby te ważne mogły zostać wykonane, jednak są dni, kiedy wszystko wydaje się istotne i z czego tu zrezygnować???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, czasem się nie da, no nie da z niczego zrezygnować... Ale ja też kiepsko z organizacją stoję ostatnio, mam nad czym popracować w tej sferze:)

      Usuń
  13. Piękne zdjecia robisz;p ja nie lubię owadów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)
      Ojej...jak to tak? im tak ładnie z oczu patrzy... :D

      Usuń
  14. Syrop z mniszka i świeczki z wosku pszczelego to ciągle przede mną...nie mogę się za to zabrać :D
    Mega robaczki...widać że fotografia u Cie już wyżej o poziomów wiele :D

    Ja też nie czytam...jestem jakaś nietomna ostatnio :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ci się dziwić...ja jakbym się hajtała to pół roku przed i pół roku po byłabym nietomna ;D

      Usuń
  15. Chciałabym taki prezencik i świeczki. Zazdroszczę. Syropy mniam mniam :)

    OdpowiedzUsuń