poniedziałek, 6 lipca 2015

Wiązówka błotna - naturalna aspiryna. Na trądzik, włosy, przeziębienie.


Razu pewnego, gdy grasowałam nad łąkowym strumyczkiem, oko moje przykuły białe baldachy kwiatów. Pomacałam, powąchałam, zerwałam 'próbkę'. Jak się okazało, była to wiązówka błotna, przez druidów zaliczana do najświętszych ziół. 

Sekret owej roślinki tkwi w salicylanach. To właśnie z tego zielska wyekstrahowano w XIX wieku kwas acetylosalicylowy, czyli, mówiąc krócej, aspirynę. Zatem leczyli nią ludziska bóle i wysoką gorączkę. Do roku 1897, bo wtedy zaczął się kręcić farmaceutyczny młyn: jakiś mądry Niemiec o imieniu Felix uzyskał aspirynę w sposób syntetyczny. Był to pierwszy lek nie wyizolowany z surowca występującego w przyrodzie. No i wiadomo, co było dalej - roślinki odeszły w zapomnienie, rozkwitła farmacja, nastała era tabletek.

My cofniemy się dziś w czasie... :)


GDZIE SZUKAĆ, JAK ZBIERAĆ I SUSZYĆ?

Znajdziecie wiązówkę na mokrych łąkach, nad rzekami, potoczkami, w wilgotnych zaroślach. Nietrudno ją zauważyć, bo do malutkich nie należy. Rośnie w dużych kępach, w sporej ilości i dorasta do 1,5 m nawet. W suchy słoneczny dzień zrywamy całe baldachy, rozkładamy je w zacienionym i przewiewnym miejscu na papierze. I niechaj się suszy. A jak się wysuszy, to robimy podobnie jak z kwiatami bzu czarnego, czyli obrywamy same kwiatuszki, a szypułki wyrzucamy. Trzymamy w ciemnym, szczelnym pojemniku.



Oto są - krzaczory wiązówki


6 POMYSŁÓW NA WIĄZÓWKĘ:

  1. Tonik do skóry tłustej, trądzikowej. Rozgnieciona tabletka aspiryny na pryszcza - znacie ten myk? Niezawodny, nieraz ratujący oblicze, gdy przed ważnym wydarzeniem wyskoczy nam pryszcz na pół twarzy. Kwas acetylosalicylowy działa złuszczająco, przeciwzapalnie, rozjaśnia skórę. W leczeniu trądziku stosuje się też toniki z kwasem salicylowym. Skoro już wiemy, że wiązówka to naturalna aspiryna, to wiemy, o co chodzi z tonikiem z tej roślinki. Napar przygotowujemy zalewając łyżkę suszonych kwiatów wodą o temp. 90 st. C, parzymy pod przykryciem kwadrans, przecedzamy. Używamy do przemywania cery.
  2. Płukanka do przetłuszczających się, wypadających włosów - napar przygotowujemy tak samo jak tonik do twarzy.
  3. Ludowa aspiryna - raczymy się naparem w przypadku przeziębienia, gorączki, bólów reumatycznych. Pół szklaneczki 3 razy dziennie godzinę po jedzeniu.
  4. Dodatek do herbaty - kwiaty wiązówki przepięknie pachną! Dodane do herbatki nadają jej przyjemny aromat. Jak widzicie na fotce wejściowej - już próbowałam. Zaparzyłam czarną liściastą z łyżeczką świeżych kwiatów. Pychota!
  5. Dla sportowców - wiązówka błotna jest świetnym zielskiem dla sportowców, bowiem zapobiega obrzękom, zakwasom, bólom, przykurczom mięśni szkieletowych.
  6. Na poprawę nastroju - wyciągi z wiązówki poleca się na stany depresyjne. Warto ją połączyć z walerianą, chmielem lub dziurawcem.



Jeśli nie macie czasu i ochoty na poszukiwania tej roślinki (albo po prostu nie bawi Was kręcenie się po podmokłych chaszczach), to nie smućcie się! Suszony kwiat wiązówki w ilości 50 g nabędziecie za 2,50 PLN np. w aptekach DOZ. 



A tu, tadaaam, suszonki moje czerwcowe - koniczyna, rumianek, bławatek, bez czarny i babka lancetowata. Wszystko oprócz bzu jest jeszcze do zbierania przez cały lipiec i sierpień, także ruszajcie się! :)

Moi drodzy, mam w zanadrzu jeszcze kilka ciekawych roślinek dla Was, jednak gdybym chciała na raz napisać o nich posta, tak jak planowałam, to wyszedłby pięciometrowy. Więcej zielarskich poczynań już niebawem, a tymczasem wbijcie na fejsbuka   tam więcej zieleniny na bieżąco :)

Znacie wiązówkę?  :)

Pozdrawiam, Ana

W oparciu o: "Zioła. Jak zbierać, przetwarzać, stosować" - M. Gorzkowska.

37 komentarzy:

  1. hoho ale pięknie zasuszony chaber bławatek :)
    O wiązówce słyszałam ale szczerze mówiąc powątpiewam, że byłabym zdolna znaleźć ją i odróżnić od innych baldachowatych czy białych kwiatków :D
    Tonik na moją skórę...o jak znalazł. Teraz latem to ciężko tego tłuściocha w strefie T ogarnąć :/ tym bardziej przy tych 40stopniowych temperaturach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, suszarnia na strychu jest niezastąpiona :)
      Na świecenie fejsa odrobina skrobi i błysk pod kontrolą (hasło jak z reklamy;D)!

      Usuń
  2. Twoje suszki są piekne:) juz nawet mniej istotne, ze przy okazji sa pełne zdrowotności :) - nawet gdyby pożerały żywcem, ich malarska prezencja wynagradza wszystko. Wiazowki nie znam i lepiej zebym sama nie zbierała, bo wiesz...;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jak patrzę na te suszone roślinki, to przepełnia mnie radość i zachwyt, że takie to małe, niepozorne, z reguły deptane i niezauważane, a tyle w tym piękna i zdrowotności ! :D

      Usuń
  3. Szkoda, że nigdzie jej nie widziałam, bo by mi się przydała - mam wrażenie, że jakieś choróbsko nade mną wisi (w te upały!). Tonik bym sobie też od razu sporządziła, idealny byłby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee, nie choruj! Nawarz se jakichś ziół w kociołku, popij setą nalewki i będzie git :D

      Usuń
  4. jak na razie mój tonik z koniczyny i bzu to mój ulubiony tonik ;] miło się stosuje, efektów jakiś wielkich nie ma ale też przez wyjazd urlopowy nie stosowałam skrupulatnie, chętnie poznam kolejne roślinki do walki z trądzikiem i przebarwieniami ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to świetnie, że się spodobał! :) Roślinek na problemy trądzikowe jest teraz na łąkach tyle, że hoho, jest w czym wybierać :)

      Usuń
  5. Nue znamy się z wiązówką... A ciekawa jestem jak smakuje i pachnie, bo teraz szaleje z robieniem i piciem różnych herbat :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach taki do czarnego bzu podobny, słodki, ładny... :) Cho do mnie na herbatę :D

      Usuń
    2. O :-D fajny pomysł :-D
      Dokladniej zobacze ktore tereny zamieszkujesz i kto wie... :-D

      Usuń
    3. O :-D fajny pomysł :-D
      Dokladniej zobacze ktore tereny zamieszkujesz i kto wie... :-D

      Usuń
  6. Wiązówki nie znam, ale chętnie zamówię na doz :)
    Jeszcze nie mam warunków do suszenia własnych ziół, ale już niedługo :)
    Najbardziej urzekł mnie bławatek <3
    Wygląda przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo bławatki piękne są :)
      Fajnie, że będziesz mogła sama zbierać i suszyć zioła, to jest frajda niesamowita :)

      Usuń
  7. Jako dodatek do herbaty chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Stosowałam swego czasu wiązówkę na bóle głowy. Niestety napar działał dla mnie za słabo, a smak? fatalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a mi ten smak bardzo pasuje :) kwestia gustu :)
      Co do działania, to nie miałam jeszcze okazji wypróbować:)

      Usuń
  9. Ja też sie zainspirowałam Twoimi zbiorami i poczyniłam pierwszy w moim życiu zbiór :D
    Jako, że na roślinach się mało znam i nawet nie mam dostępu do zielnika, nazbierałam i ususzyłam lawendę :D i mam zamiar zrobić z niej lawendową sól do kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeej, świetnie! :D piona!
      Lawendowa sól do kąpieli...mrrrr :)

      Usuń
  10. Świetny i bardzo ciekawy artykuł, ja wprost szaleje za blogami zielarskimi, to jest moje zainteresowanie i ogromną radość sprawia mi czytanie takich artykułów. A ten blog jest szczególnie fajny i należy do moich ulubionych. Jest tu naprawdę dużo ciekawych rzeczy i nigdy się tu nie nudzę, naprawdę świetny blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie Marcinie, miło mi! :) takie słowa sprawiają, że aż chce się blogować! :D

      Usuń
  11. Wiązówka jest super, w zeszłym roku szalałam z nią, w postaci herbat :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach jakie obłędne suszonki! Tez lubię się w to bawić, jak mam czas i "pewną" łąkę "pod ręką" :D Wiązówkę chętnie natomiast kupię, przekonały mnie zakwasy i niezastąpione działanie na tłuste oblicze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no to super :) daj znać jak się na tłustym obliczu sprawuje :)

      Usuń
  13. Zdjęcie suszków cudowne i post bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja sobie bez przegapiłam a był taki ładny w okolicy reszty nie mam :( musze chyab kupic rower i gdzies dalej wybywać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia zabieram się do wysłania Ci zieleniny, ale trochę jestem wybita z życia przez ból ręki...w poniedziałek wyślę, bo bez sensu, żeby na poczcie przez weekend leżała. Jeszcze się zapleśni ;D

      Usuń
  15. Dzięki za pomoc :) Twoje wpisy są naprawdę pomocne, no i co najwazniejsze ciekawe, lubie je czytac, ponieważ odnajduje w większosci nich siebie :) Swietnie piszesz, mam nadzieje, ze w niedalekiej przyszlosci nie zamierzasz konczyc swojej przygody z blogowaniem, bylaby to naprawdę wielka strata dla polskiego swiatka blogowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już Ci uwierzyłam... Nie rób tak więcej, spamerze jeden :P

      Usuń
  16. tonik bym sobie taki przygotowała:D

    OdpowiedzUsuń
  17. O, fajnie że napisałaś o tym dozie bo raczej nie byłabym w stanie sama zbierać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście teraz praktycznie wszystkie ziółka można kupić :)

      Usuń
  18. Nie znam, ale na pewno poznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znałam.... i fajnie, że można ją nabyć w aptece :) może się przydać...
    Piękne te Twoje suszki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudownie, że jesteś i dla nas piszesz, tyle ciekawych rzeczy można się dowiedzieć;) ziółka nie znałam, ale chętnie wybiorę się na zbiory, to coś dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martyna, bardzo bardzo dzięki za te słowa! Będę je czytać w chwilach zwątpienia "blogować or not blogować" :D

      Usuń