sobota, 1 sierpnia 2015

Fotolipiec - kwiatki, bratki, duperelki...


Heeej ludki, witajcie w sierpniu! :) Dzisiaj zlepek lipcowych hitów zielnych, książkowych i pielęgnacyjnych. 



Pod względem zielnym, lipiec obfitował w kwiaty. No ale to taki czas piękny, że wszystko kwitnie. Kocham ten obraz polskiej wsi latem: pola poprzetykane bławatkami i makami, łąki całe upstrzone czerwoną koniczyną i rumiankiem. Jest co podziwiać. :)

Z dziurawca (1) zrobiłam macerat, ale coś pojszło nie tak chyba, jakiś dziwny wyszedł. Nie znam się na tym jeszcze za bardzo. Za to nalewka dziurawcowa wyszła przeuroczo czerwoniutka. Na razie podziwiam ją tylko od strony wizualnej i choć wygląda jak jeden wielki bełt (mętna, bedzie trzeba przefiltrować kilka razy) to już cieszy oko. 

Nad rzeką znalazłam bardzo ciekawą roślinkę, naturalną aspirynę - wiązówkę błotną, oraz wierzbownicę drobnokwiatową (3). Wierzbownicę planuję regularnie popijać przez cały sierpień. Nadarłam też krwawnika (4). Ta cud roślinka, wpływa na wszystko (jak ryba) i na pewno warto ją w apteczce mieć. Przez cały lipiec towarzyszyła mi lawenda (5) - głównie w formie olejku, bo kwiaty dopiero suszę. Cały miesiąc piłam też koniczynę - świetnie wpływa na cerę, muszę przyznać, że przebarwienia na mordeczce wyraźnie się rozjaśniły a krostki pojawiają się już tylko od święta (no bo tak jest, że zawsze z jakiejś grubszej okazji wyskakują, nie??). 



Czasem warto zrobić gruntowne porządki...w starych zeszytach znalazłam zasuszone ziółka sprzed kilku lat (te na zdjęciu to tylko mała część) i tak mnie korci zrobić taki rasowy, własnoręczny zielnik. Myślę o takim pożółkłym papierze, myślicie, że kupię gdzieś taki podstarzały wyglądem zeszyt?? I czym by te ziółka poprzyklejać?




Pstrykałam dużo zdjęć, wszystkiego co mnie otacza. Przedmioty codzienne w wersji niecodziennej, robale w makro (nie chcę Was straszyć, ale możliwe, że ten "misiu" ze zdjęcia z Wami mieszka...to ten cienkonogi, co po kątach w domu siedzi:)) i oczywiście jedzonko.



Mam dwa fajne patenty z tego miesiąca, którymi się muszę z Wami podzielić! Na gładką skórę - rękawica kessa, którą już się jarałam tutaj, plus balsam z dosypką mocznika. Re-we-lac-ja! Kiedy jestem z tym regularna - włoski po depilacji w ogóle nie wrastają, a skóra nieziemsko gładka i nawilżona. Drugi myk, na lato jak znalazł - na gładkie stópki. Jak wymoczymy stopy i pedikiry sobie zrobimy, to nacieramy je masełkiem shea, nakładamy foliowe woreczki i skarpetki przynajmniej na pół h. Stopy gładkie i nawilżone jak bajeczka! Polecam, Anna K. :D

Zamówiłam trochę cudeniek z helfy.pl, zatem w sierpniu spodziewajcie się m. in. relacji jak wyszła henna na moich naturalnych kudełkach (trochę się dygam!), czy olej konopny spisze się na tłustej facjacie i czy ałun (naturalny dezodorant, minerał) sprawdzi się w nadciągające upały. 



Książkowo. Zaczerpnęłam nieco wiedzy zielarskiej, poduczyłam się trochę o substancjach chemicznych zawartych w roślinkach, bo rasowej babce zielnej pasuje takie rzeczy wiedzieć. Najtrudniejsze słowo jakie spotkałam - cyklopentanoperhydrofenentrnowy. :D Przeczytaliście bez zająknięcia? Ja nie umiem :D 

Książkę Ani "Jak stać się szczęśliwym człowiekiem" połknęłam na raz i myślę, że powinna być to obowiązkowa lektura szkolna. Szczerze polecam, jakość życia winduje na inny poziom. Oczywiście nie od samego przeczytania, ale od zastosowania rad w praktyce owszem. :) "I jak tu nie biegać" czytam i w połowie jestem, ale biegać hmm, no jeszcze nie biegam :)
Co do "Ujęć ze smakiem" Helen Dujardin - świetna książka dla początkujących fotografów kulinarnych, ale nie tylko, bo każdemu 'aparaciarzowi' się przyda taka wiedza :) Dużo wiedzy z niej wyniosłam, a i zainspirować się można, bo Helen robi cudowne zdjęcia!



W lecie,  jak to w lecie, szlajam się po łąkach i lasach i podziwiam różnorodne formy życia. Ten bukiecik po lewej zawiera wierzbownicę kosmatą i śladowe ilości tej, którą popijam, czyli drobnokwiatowej. A te żółte kwiaty piękne to tojeść pospolita. :)


Lipiec mi minął nadzwyczaj muzycznie. Słuchałam wszystkiego. Od black metalu po disco polo, ze wszystkim co się mieści pomiędzy :D Z "Bailamos" Enrike Iglesjasa i "Livin la vida loca" Rikiego na czele :D Lato tak na mnie działa... :D

A jak u Was lipiec kochani? Piszcie co się działo :D A, i jak macie jakieś takie wakacyjne hiciory, że wiecie, nóżka chodzi, to podrzućcie mi w komentarzu koniecznie! Chętnie posłucham! :D

Pozdrawiam, no i niechaj sierpień będzie dobry dla Was! :)

Ania

47 komentarzy:

  1. Zdjęcia robisz pierwsza klasa! Aż z przyjemnością się tu do Ciebie zagląda <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie skończyłam pisać Ci bardzo bardzooo długi komentarz, postawiłam już ostatnią kropkę i.... wziął się dziad komputer wyłączył, Normalnie bym sobie chyba odpuściła, ale dla Cb komentarz musi być :*

    No więc.. W lipcu tez dużo latałam po łąkach z aparatem. Musze wybrać się na ziołowy odwyk bo w pokoju mam przez nie mega bajzel i nie będe miala ich gdzie trzymać, no ale przecież jeszcze tyle ziółek na zimę muszę uzbierać...

    najpierw byłam tydzień na mazurach, potem tydzień zdychałam z upałów, potem byłam chora a reszte to ja chyba przewegetowałam bo nie wiem kiedy połowa wakacji minęła ;/ (i nie zrobiłam nic pożytecznego w sumie przez ten czas)

    Ałun górą! Właśnie piszę o nim post...
    Dobra... więcej grzechów nie pamiętam. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miiiiiło mi niezmiernie, że napisałaś mimo przeszkód :D U mnie podobnie, wszędzie jakieś zioła, wszędzie coś się suszy, ale no co zrobisz... :D W zimie się zapasy przydadzą :)
      Zazdroszczę Mazur! I czekam na post o ałunie :)
      Pozdr :)

      Usuń
  3. Cudowne zdjęcia. Ja polecam ałun. Skąd Ty masz żółte maliny? :D WOW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ha, rosną mi na działce :D

      Usuń
  4. Lipiec minął ekspresowo, w tym roku poza pokrzywą przegapiłam wszystkie zioła, bo za dużo pracuję. Na szczęście mam czas na owoce:) Chętnie przeczytam te książki, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę :) i życzę, żeby się w sierpniu udało jakieś ziółka pozbierać! :)

      Usuń
  5. A ja właśnie na dozie zamówiłam ziele bratka, bo po powrocie do domu zamierzam popijać regularnie. Myślałam też o krwawniku, ale to później raczej. :) No i dla włosów planuję keratynowe prostowanie, na szczęście udało mi się namówić ciocię, żeby wykonała mi ten zabieg. Na zbliżającą jesień będzie jak znalazł i tuż przed nowym rokiem akademickim. ;> Ciekawa jestem, jak wyjdzie ta henna na Twoich włosach.
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Sandra :) Bratek dobry jest, kiedyś piłam i używałam jako tonik :) Daj znać jak wyjdzie keratynka :) Kiedyś miałam chęci na ten zabieg, ale przeszły zanim się zdecydowałam :)

      Usuń
    2. Ja teraz kupiłam suszarkę z jonizacją i będę wydobywać skręt, bo włosy ostatnio mają jakieś zachcianki dziwne. Puszą się strasznie i wyglądają jakbym nic z nimi nie robiła. Dlatego po lecie przyjdzie czas na keratynę, choćby dla odżywienia i wyeliminowania puchu, kiedy na zewnątrz jest wilgotno.

      Ja zaczynam pić ziółka i ograniczam cukier, bo z cerą nie jest za ciekawie. Muszę kupić jeszcze tonik z kwasem, zacznę od delikatnego, bo na moje przebarwienia to już nic nie pomaga. :D
      Sandra

      Usuń
    3. To powodzonka :) Dawaj znać jak idzie :)

      Usuń
  6. Na pewno wypróbuję sposób na depilację i gładkie stópki. Wreszcie coś o tym znalazłam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, obyś była zadowolona tak jak ja :)

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia :) A sposób na depilację mnie bardzo zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać, ze to Twoja pasja-miło tu zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. muszę wypróbować sposób na gładkie stopy. Często chodzę na boso, zdarza się też cały dzień w niewygodnych szpilkach przez co moje stopy są w średniej kondycji.
    Śliczne zdjęcia, zwłaszcza te ziołowo-kwiatowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak boso, ja koło chaty na bosaka całe lato ganiam :D Dzięki Kasia :)

      Usuń
  10. Zdjęcie z żółtymi malinami jak dla mnie jest tu wiodące :D No i ten pająk który zawsze był mi obojętny, a przez ciebie jest mi teraz...niedobrze :P
    Tak dużo u Ciebie się dzieje...:) Pomysł z zielnikiem jest świetny :)
    A co do muzyki to moje wakacje upływają pod znakiem SZANTY :D No sama posłuchaj:
    https://www.youtube.com/watch?v=nso6Vhg0p9k
    Albo
    https://www.youtube.com/watch?v=n6nhekF2Lno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeej, przecież ten pajączi taki ładny! Nie sposób nie pokochać! :D
      Szanty są super, szczególnie ta pierwsza! :)

      Usuń
    2. Nom...Ja przy tych rytmach normalnie nawet sprzątać chcę :D Co jest nie lada wyczynem :D
      Pająk jest FUJ, nie ma ładnych pająków :|

      Usuń
  11. na te zdjęcia można patrzeć godzinami.

    OdpowiedzUsuń
  12. Możesz sama "pożółcić" strony opalając je lekko nad ogniem :) Ale to ryzykowna metoda :P
    Fotki piękne, a pająk to już w ogóle wow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie...nie chciałabym chaty sfurać... :D
      Dzięki :*

      Usuń
  13. Zdjęcia piękne jak zawsze :-D
    Dzisiaj zrobiłam sobie napar z wiązówki błotnej, dosypałam do niego białą glinkę i tym myje twarz :-D

    A w lipcu, hm. Zleciał mi bardzo szybko, nawet nie wiem kiedy... Moja siostra za mąż wyszła i to chyba jedyne duże wydazenie w tym miesiącu :-)
    Miałam plany oczywiście jak co miesiąc - chciałam wrócić do ćwiczeń, ale zawsze brakuje mi sił i w efekcie robię sobie dobrą herbatę, ale niestety piję zimną bo do Małej ciągle z cycem latam heh :-D ale pare dni temu uparłam się i już kilka herbat gorących wypiłam O :-D więc taki mały sukces :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah ah i spytać o białe maliny chciałam!
      Twoje własne czy kupione gdzieś?? I różnica jest w smaku?? Nigdy nie jadłam białych, jedynie białą porzeczkę jedłam :-D

      Usuń
    2. O proszę, to fajne myjadło sobie wymodziłaś :) Ty to jesteś kreatywna babka :D
      Słuchaj, to też sukces! Aż mi się herbaty zachciało...nałóg się odzywa :)
      A malinki są żółte, rosno u mnie na działce i smakują zupełnie jak czerwone, tylko większe są od nich. :)

      Usuń
    3. Hah tez jestem nalogowcem herbacianym;-)
      Musze kiedys poszukac tych malin, bo wyobrazilam sobie ze ciut lepiej smakuja... :-D
      Kurcze fajnie masz z dzialka... Ja ogrod mam u rodicow,a tu tylko balkon ze sznurkami na pranie :-D
      Chcialam sobie lawende kupic i w doniczki wsadzic, ale wyprzedali z lidla i bede szukac dalej...
      A wiesz moze czy nagietek mozna wysiac z nasion??

      Usuń
    4. O kochana,nie wiem jak z nagietkiem, nigdy jeszcze nie miałam :)

      Usuń
  14. Zdjęcie miski z malinami, jeżynami itd. ładnie wyszło :-).

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpuściłam z ziółkami, obiecuję poprawę :)

    Ładny mi misio :P

    Zazdroszczę balsamu z biolaven :):) Uwielbiam szampon :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja myślę, że się poprawisz Kasiu! :D
      Misio boski, nie? :D
      Balsam bardzo fajny, na razie to pierwszy mój kosmetyk z tej serii :)

      Usuń
  16. też jestem ciekawa tego ałunu, a konopny ole przerabiałam i nie bardzo, miała dziwny zapach, jakoś niefajnie na buzi się rozprowadzał i nie zauważyłam żeby działał... mój ulubieniec to pachnotka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ten konopny pachnie identyko jak olej z krokosza, który kiedyś uwielbiałam :) Pachnotki nie znam ani troszku :)

      Usuń
  17. nice as always, kisses!

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne zdjęcia a książkę Ani przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń