wtorek, 18 sierpnia 2015

Na serducho, silna wolę i jasność umysłu - nalewka z jarzębiny


Małymi kroczkami robi się jesiennie. Tak mnie to dziś uderzyło podczas spaceru po lesie. Dojrzewają owoce, a wśród nich jarzębina, z której można zrobić wyborną nalewkę na zimowe wieczory. Jeśli zrobimy ją teraz, najwcześniej będziemy mogli ją popijać w marcu. Dojrzewa pół roku. Ale cierpliwość się opłaci, bo właściwości ma wspaniałe.

Zaczynamy oczywiście od wyruszenia w słoneczny dzień z koszykiem w celu zebrania surowca. Jarzębiny chyba nie trzeba nikomu przedstawiać ani opisywać :) Drzewko nietrudno znaleźć, czerwone owoce widoczne są z daleka. Ścinamy całe baldachy owoców. Sezon właściwie dopiero się zaczyna, jarzębinę zbieramy do późnego października. 

Jarzębinówka:

  • 1 kg owoców jarzębiny pozbawionych goryczki (o tym za chwilę)
  • 1 litr wódki 50 % zrobionej ze spirytusu
  • szklanka wody
  • pół szklanki cukru

Owoce musimy najpierw pozbawić goryczki, a zrobić to można na cztery sposoby:

  1. blanszowanie - wypłukane owoce wrzucamy na 5 minut do wrzątku, odcedzamy, czekamy, aż się schłodzą i troszkę podsuszą.
  2. zamrażanie - myjemy i osuszamy owoce, wkładamy do woreczka i mrozimy przez przynajmniej 2 tygodnie.
  3. moczenie - umyte owoce zalewamy roztworem wody i octu (2:1) na dobę. Następnie odcedzamy, płuczemy kilka razy, przelewamy wrzątkiem.
  4. suszenie - umyte, osuszone owoce rozkładamy cienko na pergaminie, suszymy w piekarniku 2-3 godziny, nagrzewając go stopniowo do 50 st. C. 



Wybieramy najdogodniejszą metodę i kiedy już otrzymamy pozbawione goryczki  owoce, wkładamy je do słoja i zalewamy wódką. Czytałam też, że jarzębina najlepsza jest po pierwszych przymrozkach, a ponieważ takowych jeszcze nie było, to zbierając jarzębinę teraz warto ją przez kilka dni 'przemrozić' w zamrażarce. 

Szczelnie zamykamy słój i na miesiąc stawiamy go w ciemne, chłodne miejsce. Po tym czasie filtrujemy nalewkę przez gazę, odciskając owoce, i łączymy z syropem z wody i cukru. Rozlewamy do butelek, stawiamy w chłodnym miejscu. I, uwaga - teraz najtrudniejszy etap wyrobu nalewek: zapominamy o niej co najmniej na pół roku.

Wariacje: można wzbogacić przepis, wedle upodobań, na przykład o pociachane jabłko (ze skórką, ale bez gniazd nasiennych), listki mięty albo jakieś przyprawki.  (PS: w kielonkach na zdjęciu to nie jarzębinówka, a moja nalewka dziurawcowa - czegoś musiałam nalać do tych kielonków, żeby pobudzić Waszą wyobraźnie i zachęcić do zrobienia :D )





Nalewka z jarzębiny:
  • uodparnia, wzmacnia organizm,
  • poprawia pracę serca,
  • wzmacnia siłę woli i daje jasność umysłu - ja ta nie wiem, energoterapeuci ponoć tak mówią :D
  • pomaga w zaburzeniach krążenia, chorobach nerek, wątroby, płuc,
  • raduje duszę.

To jak, robimy? :)
Przypominam, że jarzębinka do końca października, więc na spokojnie :) I jeszcze jedno - nalewka to forma leku, więc nie wypijamy butelki podczas jednego wieczoru. Dla zdrowia, kieloneczek wieczorem. Tak się to robi.

Pozdrawiam Ania :)

Przepis na nalewkę pochodzi z książki Magdaleny Gorzkowskiej "Zioła - jak zbierać, przetwarzać, stosować".

31 komentarzy:

  1. Takiej nalewki jeszcze nie robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę ją robić! ale jeszcze nie teraz tylko za jakiś miesiąc lub dwa :)
    (wiedziałam że w kielonkach nie ona, ale stawiałam na jakąś herbatę czerwoną :D Dziurawcowa jest śliczna <3 szkoda że mam jej mały słoiczek po przecierze tylko :( )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ten weekend zbiorę i zamrożę chyba na 2 tygodnie owoce :)
      Dziurawcową Cię uraczę jak tylko się spotkamy. Muszę ją tylko nieco rozrobić chyba...bo wyszła taka siekiera, że mordeczkę wykręca :D

      Usuń
  3. Strasznie nie lubię takich ziołowych trunków :D ale na jasność umysłu jakoś bym to przebolała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego się nie robi dla jasności umysłu :D

      Usuń
  4. no to rób Ania a ja wpadnę na kielicha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu droga, moje drzwi otworem stoją :D

      Usuń
  5. Hmmm myślę nad tym....ciekawi mnie jak taka nalewka smakuje. Piłaś już może...? Póki co nastawiłam z mirabelek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie piłam Olu, pierwszy raz ją robię :) Z mirabelek, mówisz...też nie znam, ale już mi się podoba :)

      Usuń
  6. Raduje duszę. To najładniejsze:). Wiesz, ja w sumie niczego wiecej od nalewki oczekiwać bym nie chciała. Raduje dusze! To mi wystarcza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo fajnie, że znów jesteś! :)
      Wypisałam te zdrowotnościowe właściwości z ziołowej księgi, a ten punkt ostatni od siebie dorzuciłam :) Gdyby Twoja dusza kiedyś potrzebowała uradowania - zapraszam na Podkarpacie :D

      Usuń
  7. Ja tez zebrałam jarzębinkę już :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie, kielonki wyglądają apetycznie - ja bym myślała, że to wiśniówka :))
    A z jarzębiny nigdy nie piłam, jestem ciekawa, jak smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja za bardzo nie lubię nalewek, jak już to z malinek ;) Ale takiej nigdy nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bezapelacyjnie stales się moim ulubionym blogerem :) chcialbym przeczytac więcej Twoich tekstow, bo te, które do tej pory udostepniles na blogu mam już prawie wszystkie przeczytane i to po kilka razy :) No nic, w takim razie czekam z niecierpliwością na kolejne Twoje wpisy i mam nadzieje, ze beda pojawialy się one coraz czesciej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Raduje duszę"- ten punkt chyba przekonuje najbardziej:) Aż mam ochotę podkraść sąsiadowi jarzębinę:) Swoją drogą nie miałam jeszcze nigdy okazji takiej nalewki spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sąsiadowi potem obiecasz kielonka to może nawet po dobroci odstąpi Ci tą jarzębinę... :D

      Usuń
  12. Mam koło domu mnóstwo jarzębiny. Moze przyrządzę sobie taką nalewkę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. muszę swą duszę uradować zatem xd

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękna jest jarzebina! Mijam ja na spacerku, ale niestety nie nadaje sie na zbiory... A herbate tez sie robi z jarzebiny? Bo nie wiem nawet :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lucy, suszonej jarzębiny odwar się gotuje i popija na różne choróbska sercowe, nerkowe, wątrobowe :)

      Usuń
    2. Ahh dziękuję uprzejnie za odpowiedź :-D

      Usuń
    3. Ahh dziękuję uprzejnie za odpowiedź :-D

      Usuń
  15. Ta naleweczka w sam raz dla mnie. Cudeńko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jarzębinę zawsze suszę i dodaje w zimie do różnych herbatek ;) W tym roku też muszę trochę nazbierać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie robiłam takiej nalewki!

    OdpowiedzUsuń
  18. oo no proszę:)jestem ciekawa smaku mmm chyba sobie zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czy jeżeli pozbywałam się goryczki za pomocą mrożenia to czy przed zalaniem owoców wódką muszę je rozmrozić?:)

    OdpowiedzUsuń
  20. "W przypadku nalewek owocowych, macerację prowadzimy zazwyczaj w ciepłym lub słonecznym miejscu, wstrząsając naczynie co 2-3 dni, celem szybszego rozpuszczeniu substancji roślinnych w alkoholu. Są jednak surowce (głównie ziołowe), które należy macerować w ciemnym, chłodnym pomieszczeniu". - http://naleweczka.pl/przygotowanie-nalewek-podstawy

    OdpowiedzUsuń