środa, 12 sierpnia 2015

Ziołowe farbowanie włosów, czyli henna Khadi orzechowy brąz - efekty



Siema! :) Naczytałam się o hennie tyle ochów i achów na blogach, forach i w innych czeluściach internetów, że po prostu musiałam. Zamówiłam. Zabieg zrobiłam. Czas na relację, co z tego wyszło.

Tej jesieni stuknie mi 25-ta jesień mojego żywota, jednak włosów nigdy jeszcze nie farbowałam. Nawet bibułą na szkolną imprezę choinkową. Lubię swój naturalny kolor, więc sensu nie widziałam w katowaniu włosia sporą dawką chemii w regularnych odstępach czasu. Henna zainteresowała mnie jednak z dwóch względów:

  • jest w 100% naturalna - same zielska w składzie (skład: Indigofera Tinctoria (Indigo), Lawsonia Inermis (Henna),  Emblica Officinalis (Amla), Eclipta Alba (Bhringaraj), Azadirachta Indica (Neem))
  • zabieg w przeciwieństwie do chemicznego farbowania poprawia kondycję włosów - dodaje objętości, blasku, wygładza i w ogóle wszystko co naj.

Oczywiście henna też farbuje, i tutaj miałam nadzieję na lekkie przyciemnienie. Oł rajt. Zamówiłam hennę Khadi w odcieniu orzechowego brązu.


Przebieg koloryzacji w 10 krokach.

  • Przygotowujemy sprzęt - dużą miskę, wodę o temperaturze 50 st. C (którą można zastąpić czarną herbatą, ale tego nie robiłam), rękawiczki i czepek, które są w opakowaniu, stary ręcznik  do zarzucenia na ramiona, pędzel fryzjerski, ręcznik do zrobienia turbanu. No i hennę. To tyle.
  • Myjemy włosy łagodnym szamponem, co ważne - bez silikonów! Silikony utworzyłyby na włosach ochronną warstewkę, więc nietrudno się domyślić, że lipa z takiej koloryzacji. Włosy muszą być dobrze oczyszczone (szamponem z SLS/SLES/SCS), żeby pigmenty w nie wniknęły. Gdzieś czytałam, że jak się sporo kosmetyków z silikonami używa, to powinno się nawet kilka razy umyć włosy, żeby je 'doczyścić'. U mnie wystarczyło jedno mycie (Barwą pokrzywową), po oprócz szamponu bez silikonów nie używam żadnych kosmetyków do włosów. 
  • Umytą łepetynę zawijamy w turban i szykujemy ziółka. Wysypałam uroczy zielony proszek o zapachu siana do miski i rozrabiałam z ciepłą wodą, aż do uzyskania konsystencji tzw. gęstej śmietany. W instrukcji podano, żeby proszku nie wciągać, więc nie wciągałam. Choć pachniał tak zacnie...  Na niektórych blogach czytałam, że rozrobioną hennę należy odstawić na dobę, żeby się utleniła. Nic takiego nie znalazłam w instrukcji, więc jej postanowiłam się trzymać i nie robiłam tak.

A w pudełku znajdziemy: instrukcję, rękawiczki-foliaczki, czepek-foliaczek i 100 g zielonego prochu

  • Na plecy zarzucamy pelerynę a la batman i pędzlem, pasmo po paśmie, nakładamy zieloną papkę. Od nasady aż po końce. Jeśli nie mamy wprawy, szantażujemy/prosimy kogoś, żeby nam to zrobił. U mnie padło na mamę. Pamiętajcie o rękawiczkach! Henna barwi skórę, uważajcie więc na uszy, czoło, kark. Jeśli czujecie, że z powodu braku wprawy zabieg może chwilę potrwać, wstawcie miskę z henną do większej michy z ciepłą wodą, żeby nie wystygła. Bo wystygnąć nie powinna.
  • Jak już polecimy pasmo po paśmie i pasty jeszcze nieco zostanie, to wywalamy ja na głowę i wmasowujemy paluchami (rękawiczki!).
  • Nakładamy foliowy czepek z zestawu, owijamy głowę ręcznikiem i modlimy się. O ładny efekt. :)
  • Pozostajemy z tym zielskiem na głowie od 30 minut (kiedy nie zależy nam na mocnym kolorze, a raczej na odżywieniu), do 2 godzin. Dla niskoporowatych włosów ten czas może ponoć trwać nawet dłużej niż 2 godziny. Ja nie wiem jakie mam włosy, wytrzymałam 1 h 40', potem zjadła mnie niecierpliwość i poszłam płukać. 
  • Spłukujemy letnią wodą. Z początku poleci niezłe błotko, potem woda kolorowa, coraz mniej kolorowa, wreszcie czysta - znaczy przestajemy. Nie używamy szamponu ani żadnych innych bajerów.
  • Przez 24 albo nawet 48 h nie myjemy i nie stylizujemy włosów. Wtedy kolorek się ...brak słowa...rozwija.
  • Przed pierwszym myciem można poolejować włosy. Ja nałożyłam oliwę z oliwek na godzinę. Zmyłam. I koniec historii.

Lewa - przed, prawa - po hennie i pierwszym myciu szamponem po dwóch dobach.


Włochaty potwór tydzień po hennie.

Pierwsze wrażenie? Kolorek się przyciemnił (tak jak sobie wymyśliłam, modlitwy me zostały wysłuchane). Jestem zadowolona, bo takiego przyciemnienia oczekiwałam i już miałam w planie bawić się w płukanki z szałwii, kory dębu i te pe, ale nie mam cierpliwości do tego chyba. 
Blask - no ładnie, ale skarpety z wrażenia nie spadają. Lekki przesusz, jak to po ziołach bywa, ale wzięłam się za olejowanie i wychodzę na prostą. Sianowaty zapach utrzymywał się przez kilka dni. Co na duży plus u mnie - włosy są prostsze. Jak je porządnie poszczotkuję po umyciu, to bez prostownicy mam proste włosy.

Następnym razem, który nastąpi na pewno, potrzymam hennę dłużej, albo pozostawię ją wcześniej rozrobioną do utlenienia. Przyznam się Wam, że strasznie byłam spękana tym razem, bo to moje pierwsze farbowanie ever. Dlatego wybaczcie brak zdjęć samego zabiegu, ale i bez aparatu ledwie ogarniałam temat ;D

Hennę nabyłam na www.helfy.pl, za około 3 dyszki. Opakowanie wystarczyło na raz. 
Jeśli kogoś zainteresowałam henną, to łapcie posta Idalii - rozwiewa wszystkie wątpliwości na ten temat.

Macie doświadczenia z henną?  :)

Ania

60 komentarzy:

  1. Świetny efekt <3 Piękne włosięta Babka ma <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja trzymam prawie 3 godziny, żeby złapało dobrze, włosy świecą mi się jak... klejnoty księżnej Daisy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem też potrzymam dłużej :)

      Usuń
  3. Nooo różnica widoczna mega :D Ale powiem szczerze, że kolorek wyszedł Ci śliczny :) Dopiero porównując można zobaczyć efekt :) Chciałabym mieć tak grube, zdrowe i ciemne włosy jak Ty <3
    Możesz mi tu edit wrzucić po jakimś czasie jak z odrostami po hennie :) Sama mam ochotę sobie zrobić jak tak się napatrzyłam :D
    (btw. ostatnie zdjęcie ma fajny klimat..wszystko fajnie pasuje...dobry pomysł :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki :D Szkoda mi tylko, że obcięłam kudełki, już bym po pas miała, ech... :D Wrzucę foto za jakiś czas :)

      Usuń
    2. Ale jakie masz teraz zdrowiusieńkie ;) Ja też podcięłam z 6 cm...krótsze, ale aż milej się na końcówki patrzy :D

      Usuń
  4. Ja już kilka razy farbowałam włosy henną, ostatnio cassią :) Efekt zawsze mnie zadowalał, jednak na razie zrezygnowałam z tej metody, gdyż wolę swój naturalny kolorek, póki siwki nie dają o sobie znać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O ja!
    Ja też stara i nigdy nie farbowana i jeśli kiedyś to zrobię, to tak jak Ty henną (bo choć wcale nie chcę zmieniać koloru, to chcę choć raz spróbować henny... no a poza tym jeszcze parę lat i się posrebrzę).
    Kolor wyszedł Ci piękny, naturalny, nikt by nie powiedział, że masz włosy farbowane tylko na podstawie odcienia, co właśnie w hennie jest najlepsze.
    I masz piękny trzonek szczotki, taki vintage :D

    W ogóle też zauważyłam, że po ziołach ajurwedyjskich (do mycia włosów i odżywienia skóry) włosy się rozprostowują. Zdziwiłam się, bo próbowałam osiągnąć choć lekkie fale, a tu po trzech godzin wszystko proste bez odgniecenia :) Jak piszesz, po hennie podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na taki naturalny efekt właśnie liczyłam i nie zawiodłam się :) I to, że włosy są prostsze też mi w sumie na rękę, bo ostatnio je trochę prostownicą katowałam, a nie chciałabym :)

      Usuń
  6. fajny sposób na lekkie przyciemnienie włosów, może kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super efekt! Pogłębiła Ci kolor, jest naprawdę piękny. Zazdroszczę, bo ja z blondem hennować nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja używałam khadi ciemny brąz. Ale teraz zaprzestałam bo o ile pierwsze 3 razy były super, tak już za 4 i 5 henna strasznie szybko zaczęła mi się wypłukiwać (w sensie kolor), a więc sobie darowałam, a szkoda bo lubiłam ten kolor...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to szkoda, a kolorek wypłukuje się całkowicie do naturalnego?

      Usuń
  9. Stosowałam tę hennę wielokrotnie. Bardzo byłam zadowolona z efektów. Jednak z czasem zauważyłam, że włosy zaczęły robić się coraz ciemniejsze. Wtedy przeszłam na jasny brąz. A teraz to już ogarnęło mnie szaleństwo mieszania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widziałam na blogach, że wiele dziewczyn miesza kolory :) może też kiedyś pokombinuję, na razie jeszcze się dygam trochę :D

      Usuń
  10. Oo, ciekawy naturalny efekt. Chyba z odcieniami blondu już nie ma takiego wyboru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, henną nie da się rozjaśnić włosów. Jedyne dostępne kolory to brązy, czerwienie i czerń :(

      Usuń
    2. A nie prawda, Khadi wypuściło henne do włosów blond, chyba nawet 2 odcienie :D

      Usuń
    3. Henna do blondu? O proszę, nie wiedziałam :)

      Usuń
    4. Ale ja napisałam, że henną nie da się rozjaśnić włosów i to niestety jest prawda - te blondy, o których piszesz, są skierowane do osób o siwych włosach :( Nie mówiąc już o tym, że to henny raczej tylko z nazwy (bo oparte są na Cassii, którą nazywamy potocznie "bezbarwną henną", ale to jest zupełnie inne ziółko - a sama henna w składach jest jednym składnikiem z wielu). Natomiast fakt, mogłam nie pomijać tych blondów, bo w sumie niektóre z nas szybko siwieją i może faktycznie warto tę informację upowszechniać! :)

      Usuń
  11. Wow jaki ladny kolorek!
    Ahh ja juz farbowalam, rozjasnialam, bylam tleniona blondi co raczej mi nie pasuje... Wkoncu mam swoje wloski i tez lubie się oj kokor :-) mniej więcej mam takie jak Ty farbowane. Ale skoro mowisz, że to dobrze robi wlosom... Moze i ja sie machne na takie cus? Tylko pozniej musialabym olejowac, a teraz niebardzo mam czas... :-/ daj znac po np miesiacu czy nadal trzeba olejowac? Czy pare razy wystarczy i dojda do lepszego stanu? No i czy kolor sie zmywa i w ogole :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mi też się nie chce bawić w olejowanie... Czas mam, ale nie mam do tego cierpliwości ;D Nałożyłam olej już ze trzy razy, jest w miarę ok, więc na razie tyle. Kupiłam szampon do farbowanych z keratyną i olejem arganowym, myślę jeszcze o piciu drożdży, co by szybciej rosły :)

      Usuń
  12. Ja z tego odcienia nie byłam zadowolona, ale farbuję ciemnym brązem i bardzo sobie chwalę - włosy są zdrowe, błyszczące, a przesuszu brak, bo do mieszanki (którą utleniam 24h) dodaję dwie łyżki prostej maski typu Gloria. Polecam ten sposób, naprawdę pomaga na ziołowe przesuszenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia, dodajesz dwie łychy tej maski i wtedy zostawiasz to na 24?

      Usuń
  13. Super efekt! Ja też używam - opcja z amlą, bardziej ruda... :D U mnie było troszkę inaczej, bo za pierwszym razem był efekt WOW jeśli chodzi o blask i zwiększenie objętości czupryny. Włosy były tak piękne, że przez dwa tydnie nie stosowałam odżywek....
    Za kolejnym razem już było troszkę słabiej ale efekt i tak jest super....po farbach chemicznych była tragedia. Będę stosować już dozgonnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie bez tego WOW właśnie. Ale może za krótko trzymałam, albo powinnam jednak zostawić to do utlenienia... Też się będę hennować dozgonnie, farby chemiczne odpadają :)

      Usuń
    2. Wiesz, ja przed pierwszym razem miałam bardzo zniszczone włosy i henna podziałala na nie jak balsam ;) może też dlatego ten efekt był bardziej spektakularny.... Ty natomiast miałaś piękne i zdrowe włosy już przed :)

      Usuń
  14. Ja jestem od Ciebie rok młodsza, ale też nigdy nie farbowałam włosów, a gdybym miała kiedyś zacząć - też najprędzej zrobiłabym to henną. Są dwa małe "ale": pierwsze to paleta odcieni. Przy moim kolorze jedyną opcją byłoby dla mnie chyba indygo, bo mam za ciemne by farbować brązami, a za nic w świecie nie zrobiłabym sobie włosów czerwonych. Więc lipa. A po drugie - przyznam, że wizja wywalania co miesiąc trzech dyszek (czy to na hennę, czy na farbę) odstrasza mnie jeszcze bardziej :P To ja już wolę swój kolor i wydawanie tych pieniędzy na hulanki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że henna będzie wymagać comiesięcznej poprawki? Mam nadzieję, że nie! Ja też wolę taką kaskę na impry wydać hehe;D

      Usuń
    2. Nie chodziło mi o poprawki, tylko o odrosty - coś, co mnie niesłychanie razi i z czym nie mogłabym wytrzymać :P A kudły rosną mi szybko, więc co miesiąc zabawa...

      Usuń
  15. Super, taki kolorek bardzo mi sie podoba;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow ! Kochana piękny kolorek ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wyszedł Ci piękny kolor! Henna rewelacyjnie podbiła i pogłębiła Twój naturalny kolor włosów. Sama swego czasu bardzo chciałam zrobić podejscie do farbowania henną. Na chwilę obecną po raz drugi robię zejście do naturalnego koloru włosów [nie farbuję już od ponad roku, ostatnio nawet sporo obcięłam], trochę mnie ostatnio kusi, aby pofarbować ponownie, ale boję się, że jak znów pofarbuję, to trzeba będzie farbować cały czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)) Może jak już tyle wytrzymałaś, to trzymaj się swoich naturalek... Mnie wizja odrostów i tego, że potem trzeba farbować non top też trochę przeraża... :)

      Usuń
  18. Właśnie teraz siedzę z henną khadi orzechowy brąz na włosach :-) Używam może już od dwóch lat... chyba straciłam rachubę. Zwykłafarba wypala mi skórę, a henna wprost przeciwnie - łagodzi podrażnienia, no i się nie zmywa i dobrze pokrywa siwe włosy (akurat ten odcień). Nie dodaję soku z cytryny, bo jak kiedyś dodałam (przy innym kolorze chyba jest zalecany...), to bardzo szczypał mnie skalp, myślałam, że nie wysiedzę 2 godzin. Na szczęście na szczypaniu się skończyło, ale to i tak dość nieprzyjemne. Niektórzy zamiast soku z cytryny dodaję sok z pomarańczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, to piąteczka :) Ja nic nie dodawałam do mieszanki, choć słyszałam o różnych wariacjach:) następnym razem mam ochotę z czarną herbatą hennę rozrobić, zamiast w wodą :)

      Usuń
    2. W przypadlu mojej wersji dla większego efektu rudości zalecają czerwone wino ;) ale jeszcze nie próbowałam...

      Usuń
  19. No i przez Ciebie teraz się gryzę i zastanawiam nad zakupem :< Bo ja już się bawiłam w płukanki z kory dębu, liścia orzecha, szałwii, iii tak dalej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jak te płukanki? Chyba trzeba trochę poczekać na jakiś widoczny efekt?

      Usuń
  20. Piękne masz włosiska:) a jakie pazurki u stóprek smakowite:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękny kolorek Ci wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja farbuję mieszanką czarnej henny Khadi i indygo również Khadi :) "Podbijam" tym kolor ok. 2 razy w roku :)

    OdpowiedzUsuń
  23. fajny kolor, lepsza taka farba niż chemiczna, no ale dla blondyn nie ma takich farb, żeby rozjaśnić ;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Różnicę widać :)
    Ja raz chcę mieć ciemniejsze włosy, raz jaśniejsze. Na wiosnę chciałam mieć ciemniejsze i zastanawiełam się nad hennowaniem jasnym brązem, tyle że wole odcień chłodniejszy, a tamten jest ciepły;/
    Teraz mi tak od słońca włosy zjaśniały że już nie wiem czego chcę :P

    OdpowiedzUsuń
  25. JAKĄŚ tam różnicę widać :-P.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dużo nasłuchałam się o hennie. Chętnie wypróbowałabym. U Ciebie wygląda super. Miałam suchy szampon do włosów i byłam bardzo zadowolona może czas na hennę? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kolor wyszedł naprawdę bardzo ładny;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo podoba mi się efekt, który osiągnęłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja moge polecic niedroga henne, ktora znalazlam na tej stronie: http://sprzedajemy.pl/czysta-henna-bez-domieszek-do-farbowania-i-tatuazy-200-g,28066142?_rp_RP=_rp_list_account_user_offers&offset=3 mialam ja kiedys i bylam zadowolona, a ogolnie klade henne na wlosy juz od ponad roku co pol miesiaca i jestem megazadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  30. Henna jest najbardziej neutralna i przyjazna dla włosów. Można uzyskać naprawdę fajny efekt: https://www.facebook.com/KosmetykiOrientu/photos/pcb.606498682833118/606497859499867/?type=3&theater

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak szczerze.... to naturalny kolor miałaś ładniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej Zielna, jak masz jeszcze w domu hennę, to koniecznie zrób z niej roślinną farbkę do brwi, czyli makijaż i trwałą koloryzację w jednym. Wykonana według przepisu na moim blogu, farbka jest trwała (nie psuje się przez ponad pół roku w tem. pokojowej) i zastępuje codzienny makijaż brwi (barwi skórę i włoski). Pozwoliła mi też całkowicie zrezygnować z ,,chemicznego hennowania" u kosmetyczki, od której często wychodziłam z wręcz komicznym efektem. Teraz mam codziennie ładnie podkreślone i pogrubione brwi.
    A gdybyś miała u siebie naturalną, czerwoną hennę lub hennę z jatrophą, to mogłabyś zrobić roślinną farbkę do ust, inaczej-szminkę w płynie.
    Roślinna Kosmetyka Kolorowa jest w sumie najtańszą, najzdrowszą i najwygodniejszą w aplikacji formą naturalnej kosmetyki, a przy tym dowolnie można korygować odcienie kolorów.

    OdpowiedzUsuń